Witam się weekendowo. Dzisiaj u mnie durnowaty dzień. Rodzina przyszła do Pauli na urodziny więc od rana walka z porządkami. Albo raczej z brakiem motywacji

Snuliśmy się od rana, ale zebrać się do roboty ciężko. Pogoda do bani u nas bo niby niezbyt gorąco ale duszno, chmury się zbierały ale... na tym się skończyło. Jeszcze wstaliśmy jak na nas super wcześnie bo mój A musiał pojechać na spotkanie w sprawie remontu po 7 rano. Potem ja jeszcze drzemałam ale o 9 trzeba było wstać. A normalnie to ja o 9 młodego karmię i jeszcze drzemka ze 2 godzinki
Potem musiałam jechać odebrać tort. I z Paulą przebić uszy - to jej prezent od nas plus oczywiście kolczyki

Dzielna była moja pięciolatka bo tylko troszkę popłakała. Ja się chyba bardziej bałam od niej
Na szczęście młody dał mi się wyspać nawet bo spał w nocy cięgiem ponad 6 godzin! Tylko, że późno spać chodzi

Ma takie cykle. Koło 10-11 po jedzeniu już nie zasypia tylko ma czas aktywności. Czasem siedzi cicho i patrzy się na rózne rzeczy w łóżeczku, huśtawce a czasem marudzi. I tak po 2 godzinach chce jeść i znów nie śpi. Trwa to tak do 16. Potem pada na twarz i śpi nawet ze 4 godziny. Wczoraj i dziś musieliśmy go budzić po 4 godzinach. Zjada i czasem zaśnie a czasem nie. Jak zaśnie to budzi się po godzinie i koniec. Potem po 2 godzinach znów je ale spać to nieeee. Ostatecznie po marudzeniu i cyrku zasypia czasem o 24 a czasem o 2:30. Drzemka przy cycu a po odłożeniu do wyrka oczy jak 5 zł i po kilkunastu minutach ryk, znów chce cyca i tak w kółko. Super jak zaśnie od razu po karmieniu ale jak nie zaśnie to siedzę sama w ciemnym pokoju bo mój A już śpi a ja bujam, karmię i bujam. Aż kolega zwiotczeje na rękach i da się odłożyć. Potem odsypiam do południa ale jak piszecie, że Wasze niunie śpi o 21 to szok. Tylko, że my też nie chodzimy spać sami przed 24. Jesteśmy sowy. Ale młody mógłby iść spać

Ale to nic. Paula też chodziła spać późno a po kilku miesiącach jak zaczęła spać całą noc bez wstawania w ogóle przestawiliśmy ją na spanie wcześniej.
Jutro znów mnie nie będzie bo teściowa ma imieniny i na obiad idziemy :/ Do d.... taki weekend w domu. Dobrze, że chociaż pogoda do bani to mniej szkoda.