Dziewczyny ja na chwilkę.
Jolek współczuję kochana strachu na spacerze. Niestety musimy się nauczyć zachowywać zimną krew przy naszych skarbach bo jeszcze nie raz przydarzy się upadek czy zachłyśnięcie. Dobrze, że wiedzieliście co zrobić. Moja Paula swego czasu też ulewała buzią, nosem i niemal uszami na raz i w wózku trzeba było patrzeć czy wszystko ok.
Lwiapaszczka współczuję bakterii i szpitala brrrr. Ale dobrze, że jest diagnoza i antybiotyk na pewno pomoże i będzie dobrze.
Alex cudownie, że u Was już dobrze i jesteście w domku. Teraz już będzie z górki
A ja dziś po raz kolejny się przekonałam, że jestem wredną matką. Wczoraj młody mnie wkurzył maksymalnie w nocy bo znów był problem ze spaniem. Po 1 w nocy oczy jak 5 zł i zero myślenia o spaniu. Bujam cycam niby przysypia. Do łóżeczka i drzemał nawet z 5 minut a za chwilę słyszę jak ciamka i szuka cyca i się kręci. Potem ryk. No to znowu bujam, cyc i 20 minut tak, przysypia więc do łóżeczka - nawet nie odłożyłam i znów oczy i ciamka. No to znów go bujam. Drzemie więc do łóżeczka a on znów się kręci i miauczy. Koło 2 w nocy miałam już nerwa bo na rękach i [przy cycu to nieprzytomny a tylko łóżeczko poczuje to źle. W końcu go zostawiłam żeby popłakał w łóżeczku (na rękach też już płakał bo wisieć na cycu chciał),byłam już bardzo zła i nie chciałam na nim się wyżyć bo jeszcze bym go szarpnęła czy coś bo ja nerwowa jestem więc wolałam pooddychać i się uspokoić a on w łóżeczku. Potem znów go wzięłam i dostał cyca na uspokojenie ale obiecałam sobie, że jak teraz nie zaśnie to wychodzę na spacer i niech tatuś się męczy bo mnie trafi. Ale zasnął. Ale w tych nerwach obiecałam sobie, że dzisiaj zero spania w foteliku i bujania w dzień. Bo ileż można? W foteliku zasypia, w wózku zasypia ale łóżeczko w dzień fe - pośpi pół godziny i afera. No i dzisiaj jak już przyszła pora na spanie to wylądował w łóżeczku i koniec. Ryczał i marudził ale ja jestem wredna jędza. Od 14 do prawie 15 usypiał z płaczem ale bujania nie było ani fotelika tylko głaskanie go po główce i brzuszku żeby wiedział że nie jest sam. I zasnął. I śpi do teraz. I nie zamierzam w dzień go bujać. Koniec. Wieczorem niestety ten numer nie przejdzie bo przy jego trybie dnia to nie pójdzie spać wcześniej niż koło północy (bo potem się obudzi po 2-3 godzinach na jedzenie i nie zaśnie)a drzeć się nie może w nocy bo wszystkich w bloku pobudzi
Tak oto uznałam, że niedobra jestem.