mandrzejczuk
Fanka BB :)
Czesc dziewczyny!
Po 2 tyg nieobecnosci w koncu mam chwilke, ale bede sie streszczac, bo ta chwilka zaraz moze sie skonczyc tak to u nas juz jest niestety....
2 tyg jestesmy na butli, zmiana niesamowita!!! Odstawienie cycka to najlepsza rzecz jaka zrobilam! Oskarek juz mi nie placze w ciagu dnia, to znaczy placze czasami ale nie z bolu tak jak to bylo wczesniej, brzuszek go boli tylko podczas kolek, ktore niestety nie opuscily nas calkowicie ale sa juz tylko co 2 dni i trwaja max godzine, wiec idzie wytrzymac. Kupki piekne zlociste raz na 2 dni, baki tez lataja juz sobie luzem bez bolu, wiec synek juz sie tak nie meczy, wysypka zniknela, ciemienucha tez, plesniawki juz nas nie mecza...Ja natomiast chocbym chciala nadal kamric piesia na diecie to niestety nie dalabym rady...po tygodniu trzymania sie jej stracilam przytomnosc z wykonczenia, wogole mialam dosyc czesto zawroty glowy, tracilam rownowage...ja nie jestem typem osoby uzalajacej sie nad soba, zawsze patrze optymistycznie na wszystko moze nawet zbyt optymistycznie ale w tym przypadku tak sie nie dalo...
Mialam juz dosc faszerowania dzieciaka co 5 dni innymi lekami, ktore nawet nie zmniejszaly jego bolu...niestety takie wrazliwe dziecko mi sie trafilo, ze nie bylo ratunku aby nadal trzymac go przy cycu, zaluje strasznie ale co zrobic...
Te ostatnie 2-3 tyg to byl dla mnie koszmar, krzyki i wrzaski malego plus moja praca...mialam tyle roboty, ze nie mialam nawet czasu zjesc, ile razy bylo tak, ze klientka zamiast siedziec 2 godz musiala spedzac u mnie 4-5 godz bo mlody nie pozwalal pracowac...
Czasami ( az wstyd sie przyznac) mam go serdecznie dosyc...wypompowuje mnie niesamowicie ze wszystkich sil...myslalam, ze macierzynstwo jest latwiejsze, ze da sie przezyc...da sie ale jaim kosztem...bardzo zazdroszcze tym, ktore maja pomoc, babcie czy mamy i tesciowe pod reka, ja niestety musze radzic sobie sama, bo wszyscy u mnie pracuja, wiec i ja jestem mama 2-etatowa, bo tez musze pracowac...zyje tylko nadzieja, ze jeszcze moze gora z miesiac i pozbedziemy sie tych kolek...bo nie ma nic straszniejszego niz kolki u niemowlaka...
Przepraszam, ze tak wszystko w jednym temacie, ale nie mialabym czasu we wszystkich watkach pisac...mam nadzieje, ze troche sie u nas uspokoi i bede mogla czesciej zagladac do was...
ewcia3004 co to jest 3-dniowka? Jakas choroba?
Po 2 tyg nieobecnosci w koncu mam chwilke, ale bede sie streszczac, bo ta chwilka zaraz moze sie skonczyc tak to u nas juz jest niestety....
2 tyg jestesmy na butli, zmiana niesamowita!!! Odstawienie cycka to najlepsza rzecz jaka zrobilam! Oskarek juz mi nie placze w ciagu dnia, to znaczy placze czasami ale nie z bolu tak jak to bylo wczesniej, brzuszek go boli tylko podczas kolek, ktore niestety nie opuscily nas calkowicie ale sa juz tylko co 2 dni i trwaja max godzine, wiec idzie wytrzymac. Kupki piekne zlociste raz na 2 dni, baki tez lataja juz sobie luzem bez bolu, wiec synek juz sie tak nie meczy, wysypka zniknela, ciemienucha tez, plesniawki juz nas nie mecza...Ja natomiast chocbym chciala nadal kamric piesia na diecie to niestety nie dalabym rady...po tygodniu trzymania sie jej stracilam przytomnosc z wykonczenia, wogole mialam dosyc czesto zawroty glowy, tracilam rownowage...ja nie jestem typem osoby uzalajacej sie nad soba, zawsze patrze optymistycznie na wszystko moze nawet zbyt optymistycznie ale w tym przypadku tak sie nie dalo...
Mialam juz dosc faszerowania dzieciaka co 5 dni innymi lekami, ktore nawet nie zmniejszaly jego bolu...niestety takie wrazliwe dziecko mi sie trafilo, ze nie bylo ratunku aby nadal trzymac go przy cycu, zaluje strasznie ale co zrobic...
Te ostatnie 2-3 tyg to byl dla mnie koszmar, krzyki i wrzaski malego plus moja praca...mialam tyle roboty, ze nie mialam nawet czasu zjesc, ile razy bylo tak, ze klientka zamiast siedziec 2 godz musiala spedzac u mnie 4-5 godz bo mlody nie pozwalal pracowac...
Czasami ( az wstyd sie przyznac) mam go serdecznie dosyc...wypompowuje mnie niesamowicie ze wszystkich sil...myslalam, ze macierzynstwo jest latwiejsze, ze da sie przezyc...da sie ale jaim kosztem...bardzo zazdroszcze tym, ktore maja pomoc, babcie czy mamy i tesciowe pod reka, ja niestety musze radzic sobie sama, bo wszyscy u mnie pracuja, wiec i ja jestem mama 2-etatowa, bo tez musze pracowac...zyje tylko nadzieja, ze jeszcze moze gora z miesiac i pozbedziemy sie tych kolek...bo nie ma nic straszniejszego niz kolki u niemowlaka...
Przepraszam, ze tak wszystko w jednym temacie, ale nie mialabym czasu we wszystkich watkach pisac...mam nadzieje, ze troche sie u nas uspokoi i bede mogla czesciej zagladac do was...
ewcia3004 co to jest 3-dniowka? Jakas choroba?



(potrafi i b. duzo mi pomaga, ale chyba za mocno szarpnal i rura niewytrzymala 
