Witam się,
niestety nie nadrobię :-( Zgadzam się, że teściowa w dom spokój won, nie daje już rady

Jak tu do niedzieli wytrzymać

Byliśmy z nią w centrum budowlanym - dużo sklepików rozsianych po placu, w 1 -ym sklepie usłyszałam jak Mały strasznie płacze na dworze, był tam z babcią. Uspokoiłam i go nosiłam przytulonego. Dałam się jeszcze raz namówić, że ona go weźmie, no i powtórka z rozrywki. Jak ma być inaczej, jak ona wychodzi rano jak Mały śpi a wraca 21-22. Normalnie hotel u nas. Tylko zdenerwuję się na noc. Przeziębiła się, a Krzyś od wczoraj niewyraźny, ma podwyższoną temp. Przydałaby mi się pomóc a tu figa.
Wczoraj mąż miał imprezę w pracy, późno wrócił, myślałam, że fiz. i psychicznie wykituję a ona przychodzi i mówi jak to córka z dziećmi 5 i 7 lat ma ciężko

Ja rozumiem, że każdy wiek ma swoje problemy, ale ile można słuchać, że ktoś ma najgorzej na świecie?!

Cieszę się, że małż codziennie tak nie wraca, bo jednak jak przychodzi, to pomaga przy Małym.
Aniu86 współczuję małżonka, kopnij go niech się w końcu ruszy do pomocy. Samemu ciężko :-(
Ulżyło mi odrobinę
Jaipur, madzik buziaki dla okrągłomiesiączkowych Pociech.