Co do krwi pępowinowej to kiedyś byłam bardzo "za" ale jak mi kuzyn (z branży medycznej) naopowiadał jakie to cyrki są w Polsce z przechowywaniem, że niekoniecznie są to dobre warunki, że niekoniecznie za iks lat nasza krew faktycznie jeszcze będzie tam gdzie być powinna lub w stanie użytecznym ... I do tego trochę się przecenia jej rolę. Lista rzeczy, które może wyleczyć jest ciągle rozszerzana ale to nie jest tak, że wyleczy się wszystko. Jak ja rodziłam propaganda mówiła, że to remedium na wszystkie choroby a tak naprawdę chodziło głównie o białaczkę. Mi się odechciało. A koszty to już żerowanie na uczuciach rodzicielskich. Poza tym dziewczyny nie dalej jak miesiąc temu na własne uszy słyszałam, że w Polsce KOMÓRKI MACIERZYSTE OTRZYMUJE SIĘ JUŻ ZE SZPIKU! Już to opracowano i leczą tak np. chore mięśnie serca po zawałach. Nie wiem czy coś jeszcze ale na chwilę obecną nie myślę o krwi pępowinowej. Obym nigdy nie musiała korzystać z żadnych komórek macierzystych ale swój szpik już zgłosiłam jako dawczyni ponad rok temu więc oby mi to w niebie policzono...