Kilolek - akurat dziadek i jego zboczenia są ze strony Miśka. moja rodzina wyczerpała już limit.
dobrze, że wyniki lepsze
kugela - jakoś mi się nie widzi, że będzie sama.. może jakieś będą "wzywane" w razie wypadku? trzymaj nogi zaciśnięte, a jak nie to jedź do innego szpitala - jest szansa, że trafi się normalna położna, a szansa lepsza niż pewność, że nie.
tym czopem się nie przejmujcie. przy Bartku odszedł mi dopiero podczas porodu, więc jeśli go nie wypatrzycie, to nic się nie dzieje;p swoją drogą mój już przybiera lekki odcień różu, albo mam przywidzenia

oksytocyna? osobiście uważam, że nie boli po niej bardziej. po prostu akcja przyspiesza. pierwsze skurcze są słabe, każdy kolejny mocniejszy, więc kiedy po oksytocynie zasuwają jak burza wydaje się, że boli bardziej - bo boli, ale nie przez oksytocynę, ale ich natężenie, "moc". Ale to tylko moja skromna teoria
byliśmy znowu u teściów - Misiek pomagał tacie wyciągać pustaki na strych (po co, za diabła nie wiem

), ja siedziałam z teściową w domu. i wiecie co ta wariatka wymyśliła???????
że jak się urodzi Hania, to ona zostanie nianią, będzie się nią zajmować, a składki do zusu będzie jej wypłacać pup (gdzieś tak wyczytała na internecie). bo ona nie daje rady w tej nerwowej pracy (sama się wykłóca). normalnie zatkało mnie! w szoku jestem do teraz, nie wiem co robić i aż mnie szał bierze jak pomyślę, że ona jest do tego zdolna! RATUNKU!!