reklama

Maj 2012

reklama
cześć,
już wróciłam jest dobrze a i przeczucia się sprawdziły:-D ale to na odpowiednich wątkach
she wszystkiego naj naj
wiola życzę lepszego humorku i oby burza jak najszybciej minęła
suse dobrze że znów do nas zajrzałaś
ja też dwa razy na ból głowy wspomogłam się paracetamolem
pozdrawiam brrr ale zimno
 
Hejka Wszystkim :)
my juz po zakupach zaraz czas wziasc sie do obiadu bo Xav dzisiaj w przedszkolu wiec trzeba cos ugotowac :)

czy któraś z Was bedzie rodziła w prywatnych klinikach? tak tylko jestem ciekawa.
 
Witam Was dziewczynki!!! Na początku i przede wszystkim dziekuje wszystkim bardzo bardzo bardzo za cudowne zyczenia!!! Kochane jesteście :*
Ja dopiero teraz wróciłam do domku a rano już nie zdążyłam nic napisac. Po wizycie u okulisty odwiedzilismy jeszcze mojego tate bo to po drodze jest. Moja mama jest od wczoraj w szpitalu :-(

Co do moich oczu to dowiem się dopiero za 2 tygodnie bo wtedy będę miala wizyte u pani okulistki, dzisiaj zrobili mi tylko badania :-(

fiore, zazdroszcze gładkiej cery! Mi dwa dni temu wyskoczyly na twarzy cztery wielkie przyszcze, masakra jakas! Już myślałam ze będę miala z nimi spokoj. A o @ to ja już dawno zapomniałam i wogole nie mysle o niej ;-)
czarnula, jesli chodzi o porod prytwatny to tam gdzie ja sprawdzalam to koszty byly ok 10.000 :szok: 2.000 z tego co pamietam to kosztowal prywatny ale dofinansowany z NFZ i na niego oczywiscie ograniczona ilosc miejsc. przynajmniej tak jest u nas. myslalam na poczatku o takim prywatym a teraz to juz chyba nie...
 
No właśnie te 2 tyś też mi sie wydawało mało , no chyba że dofinansowane ...Z TEGO CO PAMIĘTAm jak sie 5 lat temu orientowałam to bylo coś kolo 7-8 tyś....
 
też myślałam o prywatnej klinice, oczywiście z dofinansowaniem z NFZ, ale to bardzo niepewne - nie wiadomo kiedy wyczerpie się limit i w wielu miejscach trzeba chodzić do lekarza pracującego w klinice - tak "z ulicy" to nie wezmą. Z tym, że poszukiwania pozostawiłam po jednym dniu, więc gdzieś jest pewnie coś odpowiedniego. chyba zdecyduję się na nasz szpital - boję się go po pierwszym porodzie, ale przecież nie było tak źle, przeżyliśmy, byliśmy zdrowi i Bartek miał dodatkowe badania dzięki WOŚP. jest blisko i tanio, a to dla nas ważne. nie ma szans na znieczulenie, ale wiem, że poród jest do przeżycia, a ból nie odbiera mi świadomości.

wczoraj dowiedziałam się, że 20 lutego mąż wyjeżdża na delegację do Rumunii.. niby tylko dwa tygodnie, ale nie pamiętam kiedy ostatnio rozstawaliśmy się na taki czas. Boję się choćby o zakupy (jeśli spadnie śnieg, nie dam rady iść taki kawał z Bartim, że nie wspomnę o taszczeniu jakiejś torby - wstyd żebym nie miała siły), no i to będzie 5dni przed moimi urodzinami:(

do tego mąż od 4 dni nie pali i.. jest nieznośny. wczoraj marudził żebym mu dała jednego papierosa.. do drugiej w nocy. w końcu się obraził i spał w salonie - oczywiście rano wrócił do mnie, ale podniósł mi ciśnienie. i do tego moja babcia, która mieszka pod nami czepiała się, że nie śpimy po nocach (siedzi na łóżku i podsłu****e co robimy:/ i nawet się z tym nie ukrywa)

do tego czuję się jak wrak człowieka..
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry