reklama

Maj 2013 :):)

Właśnie sam się obudził. Zazwyczaj miał dwie drzemki po 1,5 godziny, a tu takie niespodzianki. Albo nie śpi wcale prawie, albo makabrycznie długo. Znowu mi w nocy spać nie będzie, a ja już dziś mam oczy na zapałki i ledwo siedzę.
 
reklama
Oj zazdroszczę wam tych drzemek. Moj po tej pobudce koło 8 zasnal mi na kolanach i przyznaje poszlam z nim do lozka i do 9:30 przykimalismy. Ale o 11 w godzinach drzemki znow marudzenie. O 12 zasnal oczywista na cycu i na pół godz. Ledwo kawę zrobiłam.
Normalnie nic nie idzie wg schematu. Nawet karmienie. Butli zje pół i odpycha, jedzenie łyżeczka go po prostu wkur*#$!. Walczy ze mną a przy tym upierdzieli mnie siebie fotel...jeden sloiczek jemy na 3 razy. Juz probuje przed spaniem, po spaniu, na glodniaka, po butli...non stop nerw.

Juz nie wiem czy to zęby czy przypadkiem gownarzeria nie próbuje ustawić mamusi na żądanie... :/
Ech, sory, nie tryskam humorem.
Zaraz zabieram go na dwór. Niech dupe przewietrzy :)

Edit: A co nam Mdła tak zamilkła?? Kobieto, wszystko ok?
 
Ostatnia edycja:
To ja przełamię ciszę...
Poczytuję Was od jakiegoś czasu i w końcu postanowiłam się ujawnić, a że jestem noga z informatyki to od 2 godz. wklejam swój avatar:confused: i mam nadzieję, że się udało.
Ja też walczę z usypianiem... przeczytałam tą książkę o której pisałyście, ale jakoś nie mogę się zmusić to zastosowania tych metod. Trochę robię po swojemu... u mnie jest taki problem,że Ptysiek budzi się mniej więcej co godz. ale tylko na cyca na 5 min. a tak to śpi od 19 30 do 7 i nie wiem jak mu ten czas spania wydłużyć. Daliśmy mu w końcu smoka ale i tak muszę go wyjąć z łóżeczka i polulać:confused:
Evi gratuluję efektów... też ćwiczę z Chodakowską ale jakoś nadwaga po ciąży mi została( 7 kg) ale to pewnie dieta ( właśnie popijam karmi:-D
Ewcia.83 współczuję testów wiem jakie to jest marnowanie czasu... no i karmienia też, bo mam podobnie... pluje mi wszystkim po kolei, dlatego postanowiłam Go karmić metodą BLW czyli taką bez papek, zobaczymy..
Dobra rozpisałam się strasznie, ale cieszę się,że w końcu przełamałam lody, bo bardzo fajnie mi się Was czyta.
 
Ormianka witaj , napisz nam cos o sobie.
Dziewczynki dziś dzień życzliwosci, życze Wam więc samych cudownych chwil z maluszkami i małżowymi, uśmiechu, zdrowia, kasy i byście pamiętały, że te trudne noce i dni teraz, miną i to niestety szybciej niż myślicie, także cieszmy się ,że mamy do kogo wstawać, że mamy komu wycierać łzy, że mamy kogoś kto nas potrzebuje
 
Oj wilonczelka widzę że te endorfinki z rana trzymają Cię do teraz :)
Dzieki za kojące słowa.
Ormianka - witaj i rozgosc się. Każde nowy głos w dyskusji i nowe doświadczenie młodej matki jest tu mile widziane i pożądane, a jeszcze bardziej tych doświadczonych. W ciężkich chwilach się wspieramy i wspólnie cieszymy się z sukcesów naszych małych robaczkow.
Gratuluję zaparcia do Chodakowskiej. Działaj działaj.
Ja papkami uparcie karmie ale w tym tygodniu mam jakiś problem z komunikacją z Mlodym :) Ogolnie mu smakują, wszystkie, tylko on musi łyżeczkę pomacac, paluszkiem dopchac, kubeczek mi z ręki wytracic...Cały ubabrany body spodnie...dzisiaj nawet włosy
 
Dzień życzliwości powiadacie. Może, może;) Nie wychodziłam z domu więc może dlatego nie zauważyłam;)
Żartuję.
Przychodzi do mnie raz w tygodniu dziewczyna, samotna matka dwójki dzieci w tym jedno chore. Coś mi tam posprząta w domu, trochę się z Filipem pobawi, a zawsze parę złotych dorobi. I dziś się mnie pyta jaki rozmiar Filip nosi, bo ona chciałaby mu coś na Mikołaja kupić. No zatkało mnie. Sama ma ciężko, a o Fifim pomyślała. To bardzo miłe.

Co do karmienia, to Filipiasty jakoś ostatnio marudny. Nadrabia za to cyckiem w nocy przez sen. Właśnie czekam kiedy mi się przebudzi, bo wieczorem też nie chciał jeść.
 
reklama
Jejciu kolejna godz. walcze z suwaczkiem, ale nie mam juz sily i jutro to ogarnę. Sorry za brak polskich znaków, ale pisze z tele, skoro jest dzien życzliwości to oddalam kompa we wladanie m.;)
Co o mnie? Hm... Od 24 maja wraz z moim synkiem Wojtkiem odkrywam uroki macierzynstwa:) jest roznie, ale zdnia na dzien coraz lepiej. Jak sobie przypomne jak plakalam przy karmieniu na poczatku to az mnie ciarki przechodza... Siedze juz z rok w domu i coraz bardziej doskiera mi samotnosc moj m. ciagle w pracy a ze znajomych jako pierwsi zdecydowalismy sie na dziecko wiec raczej wypadlam z rytmu imprezowego. Do pracy raczej przed koncem rodzicielskiego nie wroce bo nie mamy z kim zostawic Ptysia (Wojtka) mamy tylko jednych dziadkow i to tez zapracowanych... Ach szkoda gadac...
To moze jeszcze troche o Mlodym... urodzil sie w koncu przez cc. choc zaczęłam rodzic naturalnie wazyl 4200 teraz 9 kg. i to troche mnie martwi bo przybieral po kg na miesiąc a ostatnio tylko 400g:/ jeszcze sam nie siedz ale za to turla sie duzo i zbiera do raczkowania i kreci sie jak wskazówki zegara i uwielbia kaszke manna, ale tylko ja...po prostu zywe srebro...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry