współczuję Wam tych chorowitości....
Ja w pracy mam mega lenia, wszystko robię w tempie żółwia.... Dobrze,że mam kierownicze stanowisko to choć chamsko to zabrzmi to jednak czasem mogę kazać komuś coś zrobić zamiast sama ślęczeć.... ehh
ale są rzeczy które muszę zrobić ja, dziś walczę by mi pozwolili szybciej dokonać rocznej oceny techników bo nie wysiedzę tu do lutego...
mam nadzieje,ze się zlitują....
dziś po pracy muszę jeszcze do JYSKa podskoczyć bo są przeceny a chcę siostrze pościel na gwiazdkę kupic....
A S czatuje w domu, urwał się z pracy, bo za chwilę nasza pralosuszara wjeżdza na nasze włości

nareszcie odgruzuję łazienkę - nie prałam ostatnie kilka dni żeby teraz mieć na czym próbować
A tak wogóle to siedze i odliczam ile zostało, za oknem zima ale śnieg od rana nie pada więc luz....
Mogłoby tak być na święta...
edit
S wyslal zdjecie - dojechała
