hej, hej...
Chyba naprawdę pójdę do neurologa, tylko najpierw pogadam z ginekologiem (najbliższa wizyta za parę dni).
Właśnie zaliczyłam 27 godzin bólu głowy. Pod koniec myślałam, czy nie podciąć sobie żył, byle tylko już nie bolało.
Wypróbowałam wszystko. Paracetamol, kilka tabletek, leżenie w ciemnym, wywietrzonym pokoju (cały wczorajszy dzień), zimne okłady, smarowanie olejkami eterycznymi, masaże, krótka ciepła kąpiel, szklanka soku ze świeżo wyciśniętej cytryny + trochę wody.. duuuużo płynów (woda i soki z wyciskarki).. a także mniej konwencjonalne metody takie jak uderzanie tyłem głowy w ścianę przez godzinę. Ból taki sam, ale rytmiczność uderzeń działała na mnie uspokajająco..
Nie wiem, ile dłużej wytrzymam.
Pogadam z lekarzem na najbliższej wizycie, a potem neurolog. Tak się nie da żyć! :-(
Mam nadzieję, że u Was lepiej...