reklama

Mama u lekarza

U nas to by nie zadzialalo:) M malby na to ochote i sily nawet po przebiegnieciu maratonu:)


moj tez :tak: po calym dniu ciezkiej pracy w pracy i domu nawet jak sie czolga do łóżka to ma ochote :sorry2: nic go nie zmeczy az tak zeby nie mial ochoty :cool2:


no a wczoraj zadal mi pytanie: "jak odczuwam nasze wspolzycie teraz? " :shocked2: zaskoczona bylam tym pytaniem, a zadal je bo ponoc ogladal jakis reportaz o tym ze kobiey po porodzie maja mniejsza chcice na sex z powodu niskiej ilosci testosteronu :dry::sorry2: cos w tym musi byc :shocked2::blink:
 
reklama
Dzis sobie poczytalam rozmowe męza z kolega na temat zon :sorry2: kiedys myslalam że takiego typu żarty nas nigdy nie beda dotyczyc, a jednak...

Panowie rozmawiali sobie własnie na temat sexu po porodzie :cool2: widac u nich tez jest to temat bierzacy :tak: No i jednomyslnie uznali że
"ich sypialnia to morze matwie, ale juz sie do tego przezwyczaaili ze żone maja raz na tydzien, i w przyszlosci im pozostana tylko prostytutki na delegacji - no i że tez kobiety sie dziwia ze je zdradzamy"
Takie byly ich słowa, a min mojego męża :wściekła/y: wiec jak zwykle musial cos spaprać i mnie na maxa wkurzyć :dry:

Aha zapomnialam jeszcze dodac do ostatniego postu... jak zapytal mnie o wspolzycie to powiedzialam ze jestem zmeczona i nie mam ochoty... Taka jest prawda. Dlaczego oni tego nie umieja zrozumiec :zawstydzona/y::no:
 
dla facetów sex to bardzo ważna rzecz w życiu, taka ich natura
ja tam akurat tego problemu nie mam, bo po porodzie mam większe libido niż kiedykolwiek, ale dawniej jak miałam ochotę raz na tydzień to poprostu mówiąc w cudzysłowie (bo wcale tak nie było) zaciskałam zęby i heja :) facet zaspokojony = facet szczęśliwy = facet, który bardziej kocha i częściej sprząta :)
a tymbardziej, że da się to załatwić w 'chwilę moment' i problem z głowy dla obojga :)
 
Aha zapomnialam jeszcze dodac do ostatniego postu... jak zapytal mnie o wspolzycie to powiedzialam ze jestem zmeczona i nie mam ochoty... Taka jest prawda. Dlaczego oni tego nie umieja zrozumiec :zawstydzona/y::no:
no i właśnie ja w tym celu..pokazałam mężowi, że po całym dniu latania ze szmatą..gotowania obiadu i zajmowania się Blanką..ja nie mam ochoty na figlowanie:blink: dlatego zrobiłam dzień generalnego sprzatania..u nas pomogło..chociaz na drugi dzień ja sama miałam ochotę:-D:-D:-D było fajnie..po tak długiej przerwie..tylko, że po stosunku zaczęłam plamić..nigdy mi się to nie zdażyło..nie wiem od czego to..jak się jeszcze powtórzy to pójdę do gina:sorry2:
 
dawniej jak miałam ochotę raz na tydzień to poprostu mówiąc w cudzysłowie (bo wcale tak nie było) zaciskałam zęby i heja :) facet zaspokojony = facet szczęśliwy = facet, który bardziej kocha i częściej sprząta :)
a tymbardziej, że da się to załatwić w 'chwilę moment' i problem z głowy dla obojga :)
:-D:-D:-D:-D
Ale to prawda życiowa :tak::-)
 
larkaa :-);-) to i ja tak robilam... ale po dluzszym czasie to sie nudne robi zaspokajac mezczyzne tylko dla samego zaspokojenia :sorry2: no bo tak to oni sami sobie moga zrobic :cool2: no ale ze seks jest dla mezczyzn wazny, oj to to ja wiem... hehe niczego im tak nie brakuje jak tego :tak:

ewelinka dzis wyprobuje twoj sposob na generalne porzadki :tak: zmecze go a jak bedzie miala nadal ochote to i dobrze ;-) ale przynajmniej bedzie wysprzatane i nie wszytsko na mojej glowie :-D

tak naprawde sama z checia zamknelabym sie z nim gdzies gdzie nikt by nam nie przeszkadzal przez dluzsza chwile i na pewno byloby milutko :-D bo tak jak Maciek tuz obok (nawet gdy spi) to ciagle cos rozprasza :dry:
 
Larkaa zgadzam sie z Toba trzeba byc wyrozumialam dla meskich potrzeb lepiej tak jak piszesz niz wcale
wiadomo czasem mozna odmowic tu nie chodzi o to zeby zapominac o wlasnych potrzebach czy zmeczeniu ale moim zdaniem czasem lepiej szybko "zalatwic" sprawe:-D niz robic komus przykrosc powiem wiecej sprawiac bol :-D ;-);-)
 
Larkaa zgadzam sie z Toba trzeba byc wyrozumialam dla meskich potrzeb lepiej tak jak piszesz niz wcale
wiadomo czasem mozna odmowic tu nie chodzi o to zeby zapominac o wlasnych potrzebach czy zmeczeniu ale moim zdaniem czasem lepiej szybko "zalatwic" sprawe:-D niz robic komus przykrosc powiem wiecej sprawiac bol :-D ;-);-)
a ja sie nie zgadzam:-) nigdy nie zrobie nic wbrew sobie tylko po to żeby mojemu mężowi ulżyło..i on to rozumie..seks to ma byc przyjemność dla obojga..a nie tak "na odczepnego":tak:takie moje zdanie:)
 
a ja sie nie zgadzam:-) nigdy nie zrobie nic wbrew sobie tylko po to żeby mojemu mężowi ulżyło..i on to rozumie..seks to ma byc przyjemność dla obojga..a nie tak "na odczepnego":tak:takie moje zdanie:)

ja dokladnie tak samo uwazam, moj maz tez. jak widzi, ze nie mam ochoty to nie zaczyna, bo dla niego to zadna przyjemnosc. Teraz kochamy sie rzadziej, ale jak juz do tego dojdzie to jest rewelacyjnie :) :-D:-D:-D:-D oboje mamy wielka ochote :) Kochamy sie srednio raz w tyg.

Ja bym sie zle czula, jakbym robila to tylko dla meza. Mamy oboje czerpac z tego przyjemnosc.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry