moniqsan
Fanka BB :)
Rozpakowałam się 



Wróciliśmy do domku.
Na szybko:
W niedzielę (szykowaliśmy się do kościoła) o 19:50 zaczęło mi coś siukać. Po dywagacjach z mężem stwierdziliśmy że to nie siusiu. Siedziałam na kibelku i co jakiś czas coś wypływało. Dopakowałam torbę (podpaska na noc szybko się przesączyła), w szpitalu byliśmy tuż przed 21. Na izbie spędziłam około 2 godzin (taka kolejka w przyjęciach), w tym czasie zdąrzyłam tak przesiąknąć tak, że spodnie można było wyrzymać. Na łóżku ktg zostawiłam jeziorko
Skurczy nie było bardzo długo. Pierwsze (takie okresowe tylko silniejsze) pojawiły się około 23. Około 1 w nocy zaczęly się bardzo bolesne, o 6 rano parte. O 6.41 niunia była z nami. Parcie w porównaniu z pierwszą fazą to była naprawdę gratka. Po prostu wydęłam dzidzię. Natomiast pod koniec pierwszej fazy porodu leciałam przez ręce i mało brakowało żebym nie fiknęła. Ból kolosalny, próbowałam chwytać się czegoś nawet w powietrzu. To była masakra
Jestem baaaaaaaaaaaaaaardzo szczęśliwa
Bardzo
Bardzo
Bardzo
Nie wiem kto się rozpakował, ale wszystkim gratuluję i trzymam kciuki za te nierozpakowane
Buziaki
Mój mąż był przewspaniały.
A w domu przywitała mnie ulubiona muzyczka z komputera na którym puszczona była prezentacja ze zdjęciem z porodu i słowami: "Witajcie w domu moje skarbki)
Obok stały róże dla mnie, szampan, a w łóżeczku pachnąca lilia (córeczka ma na imię Liliana)
Rozpłynęłam się jak z cukru




Wróciliśmy do domku.
Na szybko:
W niedzielę (szykowaliśmy się do kościoła) o 19:50 zaczęło mi coś siukać. Po dywagacjach z mężem stwierdziliśmy że to nie siusiu. Siedziałam na kibelku i co jakiś czas coś wypływało. Dopakowałam torbę (podpaska na noc szybko się przesączyła), w szpitalu byliśmy tuż przed 21. Na izbie spędziłam około 2 godzin (taka kolejka w przyjęciach), w tym czasie zdąrzyłam tak przesiąknąć tak, że spodnie można było wyrzymać. Na łóżku ktg zostawiłam jeziorko

Skurczy nie było bardzo długo. Pierwsze (takie okresowe tylko silniejsze) pojawiły się około 23. Około 1 w nocy zaczęly się bardzo bolesne, o 6 rano parte. O 6.41 niunia była z nami. Parcie w porównaniu z pierwszą fazą to była naprawdę gratka. Po prostu wydęłam dzidzię. Natomiast pod koniec pierwszej fazy porodu leciałam przez ręce i mało brakowało żebym nie fiknęła. Ból kolosalny, próbowałam chwytać się czegoś nawet w powietrzu. To była masakra

Jestem baaaaaaaaaaaaaaardzo szczęśliwa

Bardzo
Bardzo
Bardzo
Nie wiem kto się rozpakował, ale wszystkim gratuluję i trzymam kciuki za te nierozpakowane
Buziaki
Mój mąż był przewspaniały.
A w domu przywitała mnie ulubiona muzyczka z komputera na którym puszczona była prezentacja ze zdjęciem z porodu i słowami: "Witajcie w domu moje skarbki)
Obok stały róże dla mnie, szampan, a w łóżeczku pachnąca lilia (córeczka ma na imię Liliana)
Rozpłynęłam się jak z cukru
.Dobrej nocki majówki !!!!!
skurcze dają się we znaki, mimo że nie są często ale jak już przyjdą to boli :-(
Ogólnie nie boję się igieł - w końcu jestem honorowym dawcą krwi..więc mnie uspokoiłaś co do tej igły.. W sumie to nastawiam się na naturalny poród ale wolę wiedzieć wszystko co i jak w razie planu B ;-) a właściwie planu CC
Najważniejsze, że wszystko już za Tobą i masz dzidziusia przy sobie :-)
