Hej mamcie.Czasu brak na pisanie,ale czekam na dawke atybiotyku wiec moge cos nakreslic.
Dzis wyszlam ze szpitala z moimi dziewuszkami.Moze najpierw o malenstwach.No coz jakakada mamusia powiem ze sa njpiekniejsze i njslodsze na calym swiecie.Sa poprostu idealne!Narazie sa bardzo spokojne.Jedza i spia.Hania spedzila do wczoraj czas na neonatologii.
Zabrali ja po porodzie,miala problemy z oddychaniem,W iknkubatorze lezala 2 dni,potem juz tylko podloczna do aparatury ale w lozeczku.Dostala antybiotyki przeciw infekcyjne.Wczoraj mi ja oddali,biedna taka kruszynka moja pokluta,taka biduleczka..Jest wszystko dobrze,jest strasznie spokojna,zaraz po jedzeniu zasypia.Prawie nie placze.Tatus dzielnie sie nia opiekowal,chodzil,karmil,dmuchal,tulil,jestem z niego dumna.Ja lezalam oblogiem z Zosia,a jak doszlam do siebie odwiedzalam Hanusie dwa razy dziennie.
Zosia jest rozwnie slodka i roskoszna.Spokojna jak siostra,poza malym wjatkiem kiedy ja przebieram,nieplacze wcale jak siostra.
Obydwie sa czarne,Hania ma wiecej kudelkow,ale sa wlochate.Podobne do siebie jak siostry,roznia sie jednak jak to blizniaczki dwujajowe.No co tam bede slodzic.CUUUUDOWNE!!!!
Ja Czuje sie fatalnie..Cesarka to pikus,strasznie szybko,zanim sie zorientowalam maluszki juz byly na swiecie.J wszedl ze mna ,nie bal sie,chcial byc ze mna jednak do konca.Nie zemdlal hihihi nie mial czasu.Jestem z niego dumna.Cesarke mialam planowana na godzine mniej wiecej 12.00 ale jak moje dziewczyny uslyszaly ze beda tyle czkac postanowily w nocy przyspieszyc akcje.Odeszly mi wody,po 10 minutach mialam bardzo silne skurcze co 8 minut i sie nasilaly.Wiec szybko telefon do J,on przyjechal na czas i zaraz ciach!
Ale dochodzenie po cesarce z blizniakami to dla mnie koszmar...Bol ogromny, caly pobyt w szpitalu bylam na morfinie.Wybralam cala dawke.Nie jest o niej fajnie jesli chodzi o samopoczucie,nie spalam caly pobyt w szpitalu,stalam jakby obok.Boli mnie bardzo,w dodatku mam mala infekcje rany i mam nadzieje ze antybiotyk zadziala bo bede musiala wrocic do szpitala a tego bym nie chciala.
Ledwo chodze,rana sie saczy,jade wciaz na tabletkach,tym razem morfino pochodne juz i wesolo nie jest.Ale jestem szczesliwa,zakochana i swiat jest piekny.Max zakochal sie w siostrach,we wszystkim pomaga,jestem strasznie szczesliwa,ze je zaakceptowal odrazu.Jak je karmie caluje je po glowkach i co najsmieszniejesze on odrazu wiedzial ktora jest Hania a Ktora Zosia.
No dobra lektura wam spora zostawilam do czytania,ale w przeciagu nastepnych dni Czuje sie fatalnie..nie wiem czy bee miala czas jeszcze cos nakreslic.
Teraz ide spac.Moj kochany maz dzis spi z 3 dzieci bo mamusia musi zregenerwoac sily.Ale mam dobrego,kochanego meza..To przeciez wyzawanie dla niego,nakarmic 2 dzieci naraz,przewinac...Zuch tatus.ale zakochany po uszy!
Fotki wrzuce jak sie ogarne.