Wczoraj mialam drugie USG....co za magiczna chwila. Pierwszy raz moglam zobaczyc dzidzie w calej okazalosci. Machala raczkami i nozkami, a potem ssala kciuka, co zostalo uwiecznione na fotce.
No ale ja nie o tym w sumie chcialam....
Otoz, wczoraj w nocy zlapalo mnie okropne przeziebienie. Obudzil mnie koszmarny bol gardla. O 4.30 plukalam gardlo woda z sola, ale nie pomoglo. Z godzine zastanawialam sie czy brac neo- angin, bo nie wiedzialam czy moge. W koncu jednak stwierdzilam, ze w razie czego jedna tabletka nie powinna mi zaszkodzic. Dzieki niemu wogole zasnelam.
Od rana lamie mnie wszedzie...wypilam juz hektolitry herbaty z sokiem malinowym i zastanawiam sie co dalej, aby zdusic zaraze w zarodku. jeszcze nie skonczyl mi sie pierwszy trymestr wiec wolalabym sie nie faszerowac niczym, zreszta nawet nie wiem czym. Mam Tabcin- niby na paracetamolu jest ale ma tez inne substancje pomocnicze, ktore nie wiem czy wolno, czy nie? W ulotce napisali, ze mozna brac jedynie gdy dobro matki przewaza nad ewentualnym ryzykiem dla dziecka...No i jak ja mam to rozumiec? To jest ryzyko, czy nie??
Boje sie szczegolnie dlatego, ze u mnie kazde przeziebienie konczy sie zapaleniem zatok, a wtedy bez antybiotyku to ani rusz!
No i co ja mam poczac dziewczynki?
Macie jakies tipsy dla mnie jak walczyc z chorobskiem? i co moge ewentualnie w sieie wpakowac z farmaceutycznych pigul?
Trzymajcie sie zdrowo!