reklama

Marcowe mamy 2016

reklama
Ja i tak podziwiam mamy które już mają dzieci... i sie nimi zajmują będąc w ciazy :) ja nie wiem jak bym sobie poradziła...

Musiałabyś i tyle. Organizm się adaptauje do zaistniałej sytuacji, przynajmniej u mnie tak jest. Nie wysypiam się, dzwigam, biegam, skacze, tańczę itd i ani razu brzuch mnie nie bolał. Codziennie spacery i zakupy, gotowanie i pranie to moja działka, a resztę sprzątanie np ogarnia już mąż. On też zawsze kapie Hanie, a ja kładę spać, bo do spania to tylko mamusia.
 
Dokladnie. Przy drugim dziecku czlowiek wie ze musi dac rade i daje:) czasem po calym dniu padam na twarz, ale decyzja o drugim malenstwie byla swiadoma. Wiedzialam na co sie pisze i wiedzialam, ze dam rade:) zwlaszcza, ze moj Maz strasznie duzo pomaga w domu. I to sam z wlasnej inicjatywy. Pomyje podlogi, pouklada zabawki, wykapie synka, nawet posciel przebiera bo ja juz sobie nie daje rady z nasza wielka koldra. Ostatnio nawet kapuste mi ukisil bo powiedzialam, ze zjadlabym kiszonej kapusty :-D

Wysłane z mojego SM-G920F przy użyciu Tapatalka
 
Edit stary dał radę :-D
Kubusiowa NIE WIERZĘ :szok::szok::szok: Mąż ukisił Ci kapustę ????????????? To chyba najwyższa forma miłości i oddania ;-)
Ania, volka ja wprawdzie żadnych (zdiagnozowanych) depresji nie mam, ale dzielę z wami totalny brak cierpliwości i łatwość wpadania w furię :baffled:
Co do smarowideł to ja jakoś od 15 tc profilaktycznie raz dziennie smaruję brzunia "pharmaceris foliacti" od znajomej farmaceutki dostałam reklamówkę próbek :-D
 
Ja to chyba męża wygrałam w takim razie. To jest najukochańsza osoba na całym świecie.
Jeździ ze mną na każde badania. Zawozi mnie wszędzie nawet do pracy jak muszę podjechać. Zwalnia się z parcy gdy tylko źle się poczuję i przyjeżdża gdzie chcę. Zauważył, że jestem rozkojarzona ciągle i wspomniałam, że się troszkę boję prowadzić to już więcej kierownicy nie dotknęłam ;)
Robi wszystko żeby mnie odciążyć. Pomaga sprzątać, gotuje. Pilnuje żebym brała leki. Nawet sukienkę mi osttanio pojechał kupić sam żeby mi było miło :)
Jasne, że czasem wkurzy ( choć myślę, że to raczej wina mojego charakterku niż jego ) ale ogólnie to najlepszy facet jakiego kiedykolwiek poznałam w życiu.
Koleżanki każdego poznanego mężczyznę porównują do mojego i pytają: a Miś to co Ci kupił na urodziny? a miś Ci często kupuje kwiaty? czemu nie ma więcej takich Miśków jak Twój? ;)
a ja sobie Misia znalazłam w internecie :D musiało tak być skoro oboje jesteśmy informatycy ;)

Dziękuję Wam za odpowiedzi w sprawie rozstępów. Wygląda na to że jak ktoś ma pecha to ma, a jak szczęście to nawet kremy nie potrzebne. :) Narazie nie mam i smaruję się raz dziennie regularnie po prysznicu - revitol stretch mark. Modlę się żeby nie wyszły :( niestety jak byłam 12-13 latką nabawiłam się ich trochę na tyłku i biodrach pomimo niedowagi ciągłej, więc skłonności napewno mam.

Dzisiaj strasznie szczęśliwa jestem. Powoli dociera do mnie to, że urodzę moje małe szczęście. Kupiłam dzisiaj trochę ciuszków w końcu dla Marysi i są takie śliczne, słodkie i urocze że mało się nie pocięłam w sklepie ze szczęścia, że to dla mojego brzusia co kopie.

Kupiłam sobie też spodnie ala ciążowe XD
https://simple-cp.com/nowa-kolekcja/spodnie/ose16913-t0744-00036
Mam już od nich kilka takich samych tylko w innym kolorze i są mega wygodne i super wygladają. Normalnie w tym sklepie biorę 34. 36 jak chce zeby coś było oversize i właśnie je zawsze miałąqm w 36 a teraz poszalałam i 40 XD. Są strasznie zgrabe i wąskie pomimo rozmiaru ale gumka ma w pasie duuuży zapas i spokojnie do końca ciązy brzusio wejdzie. W końcu przestane mieć doła za każdym razem jak muszę ubrać stare spodnie ;)
Na topik wyprawkowy zaraz wrzucę ciuszki dla Misi.
Jupiiii :)
 
reklama
Hej kochane...
Cieszę się, że wszystko u Was w porządku. Gratuluję wszystkim udanych wizyt... :)
Ja przeżyłam właśnie najgorsze 4 dni od baaardzo dawna... Od wtorku czuwałam przy umierającej babci. Bardzo cierpiała i odeszła do lepszego świata dziś rano :( Wiem, że może w ciąży nie powinnam, ale nie wybaczyłabym sobie do końca życia gdyby mnie przy niej nie było.
Na domiar złego wczoraj dopadła mnie jakaś klątwa faraona... Cały dzień wymioty a dziś o 4 nad ranem doszła do tego biegunka... :( Na szczęście sytuacja już chyba opanowana - dzidzia kopie jak zwykle, więc raczej nie ma się o co martwić...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry