Witam się porannie :-) dziś jako pierwsza? Ale dobrze mają niektóre śpiochy, mnie obudził głód.

Nocka nie najgorsza, mniej siusiania, nic nie bolało. Jedyne, co mnie martwi, to 3 skurcze miesiączkowe

chyba będą coraz częstsze.
Młody wczoraj tak mnie skopał, że trafił w jakąś sieć nerwów. Uciskało mnie lewe ucho, prawe żebra, klatka piersiowa, kręgosłup i brzuch

Na szczęście po godzinie usadowił się w innym miejscu i dał mamie zasnąć.
Widzę, że myszaaa mnie uprzedziła
A dziś jadę po dokumenty praktyk, kobieta znów nie umie ich wypełnić... więc pewnie trochę to zajmie. A potem będę zakuwac na poniedziałkowe zaliczenie, bo w weekend mam mało czasu

zakupy wyprawkowe przecież czekają
A jeszcze się chciałam pożalić, że kobity z pracy M mu nagadały, że poród rodzinny im się nie podobał, że żałowały, bo je to krępowało. Jak własny mąż mógł je krępować przy obcych ludziach? Nie wyobrażam sobie zostać z nimi sam na sam, potrzebuję tam M i koniec kropka! Nie tyle przy samym porodzie, co wcześniej, żeby pomasował, dotrzymał towarzystwa, o*******ił kogo trzeba

potem może sobie wyjść jak mu będzie słabo
