Witam troszke ostatnio nie miała czasu pisać ale po powrocie do domku z nad morza musieliśmy porobić Oli wszystkie badania przed piątkową kontrolą. Wczoraj mieliśmy znów mega stresa :-( poszliśmy do pediatry żeby zobaczył dzidzie, zważył itd. Ola waży 6640 czyli przez miesiąc przytyła 640 g

podobno bardzo dobrze, myślałam że będzie gorzej bo ostatnio słabo je i ulewa.
Pani doktor macała jej jame brzuszną i powiedziała że martwi ją tylko to że mała ma powiększoną wątrobe, o 2,5 cm wystaje spod łuku żebrowego

, kazała nam zrobić morfologie i próby wątrobowe, bo nie daj boże mała mogła załapać żółtaczke typu C, bo jednak miała operacje i inne ingerencje związane z krwią :-(.
No to mnie już ręce opadły. Dzisiaj z samego rańca pojechaliśmy do szpitala , pobrali Oli krew, znów oczywiście z główki :-( tak tego nie lubie. Wyniki były po kilku godzinach, wszystko oki :-) normalnie kamień spadł mi z serca, próby wątrobowe oki, morfologia lepsza niż zaraz po operacji, bo wtedy mała była na pograniczu anemi. Co za ulga mówie mam bo wczoraj to już się zryczałam na maxa.