Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
dziękuję dziewczyny, tak mi ich żalżycie jest takie niesprawiedliwe
Rowerzysta miał jakieś 10 lat i zwyczajnie się zagapił i pędząc drogą asfaltową wpadł wprost w mojego Marcelka w wózku:-(Wózek przewrócił się na lewy bok i mały zaczął krzyczeć ja wydarłam się na tego dzieciaka i zaczęłam podnosić wózek a łzy już mi ciekły ciurkiem, tak bardzo się wystraszyłam. Mały sprawca oczywiście zwiał a ja szybko odpięłam Marcelka z pasów i cała się trzęsąc przytuliłam go i sprawdzałam czy wszystko z nim dobrze. Dziękuję Bogu skończyło się tylko na strachu ale gdyby nie miał zapiętych pasów to by wypadł z wózka i nie chcę myśleć co dalej...
Matko i takie to było prozaiczne, usiadłam sobie na ławce na spokojnej asfaltowej dróżce i tak niewiele brakowało do tragedii...ehhh Jeszcze po powrocie do domu ryczałam tak się bałam o tego mojego szkrabika. M jeszcze nie wie bo jest w pracy a na pewno bardzo by się zdenerwował i gotowy byłby się zwolnić wcześniej i przyjechać więc powiem mu jak wróci. Całe szczęście wszystko dobrze się skończyło.bardzo mi przykro, masz racje ze zycie jest niesprawiedliwe, jedne matki chca a nie moga miec dzieci albo maja jakies problemy a inne maja po 6 dzieci alkoholiczki i dzieci łażą brudne glodne i zaniedbanedziękuję dziewczyny, tak mi ich żalżycie jest takie niesprawiedliwe
Cześć kochane!
Dziewczyny co ja dziś przeżyłam to nie życzę nikomu!!! Wyszłam dziś z maluchem na spacerek, wzięłam wózek typu parasolka bo chciałam trochę pojeździć przy okazji po sklepach i wiadomo łatwiej lżejszym wózkiem. Pojeździliśmy, zrobiliśmy zakupy i usiedliśmy sobie na ławeczce przed blokiem bo chciałam odpisać kumpeli na sms. Małego ustawiłem sobie przodem do mnie i wzięłam się za pisanie. Nagle poderwałam się z krzykiem na równe nogi bo wyobraźcie sobie że z impetem w wózek wpadł rowerzysta i mi go przewróciłRowerzysta miał jakieś 10 lat i zwyczajnie się zagapił i pędząc drogą asfaltową wpadł wprost w mojego Marcelka w wózku:-(Wózek przewrócił się na lewy bok i mały zaczął krzyczeć ja wydarłam się na tego dzieciaka i zaczęłam podnosić wózek a łzy już mi ciekły ciurkiem, tak bardzo się wystraszyłam. Mały sprawca oczywiście zwiał a ja szybko odpięłam Marcelka z pasów i cała się trzęsąc przytuliłam go i sprawdzałam czy wszystko z nim dobrze. Dziękuję Bogu skończyło się tylko na strachu ale gdyby nie miał zapiętych pasów to by wypadł z wózka i nie chcę myśleć co dalej...
Matko i takie to było prozaiczne, usiadłam sobie na ławce na spokojnej asfaltowej dróżce i tak niewiele brakowało do tragedii...ehhh Jeszcze po powrocie do domu ryczałam tak się bałam o tego mojego szkrabika. M jeszcze nie wie bo jest w pracy a na pewno bardzo by się zdenerwował i gotowy byłby się zwolnić wcześniej i przyjechać więc powiem mu jak wróci. Całe szczęście wszystko dobrze się skończyło.
mysza m buziole dla Franka!
Agus śliczna ćórcia!







o Matko , strasznie Ci wspulczuje ja to bym tez ryczała jak pies . Ucaluj Marcelka.