reklama

Marcówki-codzienne rozmówki:))

Bartus sobie walnoł drzemke pewnie znowu krótką,nabawił sie smyk ale ma radoche jak sam siedzi i wali zabawką o zabawke.Moja tesciowa mi przyniosła ciasto czekoladowe i drozdzówke zaraz sie bede objadała.

Polusia tak mi przykro:(
 
reklama
My tez siedzimy juz w domu... bylam z Mikim na 2 spacerach - niby ładnie, słonecznie ale straaaaaaaaaaaasznie wieje...czuc zime w powietrzu:sorry::sorry::sorry:

Agus witaj, śliczna córunia :-D

Polusia przykro mi :-(
 
Cześć kochane!

Dziewczyny co ja dziś przeżyłam to nie życzę nikomu!!! Wyszłam dziś z maluchem na spacerek, wzięłam wózek typu parasolka bo chciałam trochę pojeździć przy okazji po sklepach i wiadomo łatwiej lżejszym wózkiem. Pojeździliśmy, zrobiliśmy zakupy i usiedliśmy sobie na ławeczce przed blokiem bo chciałam odpisać kumpeli na sms. Małego ustawiłam sobie przodem do mnie i wzięłam się za pisanie. Nagle poderwałam się z krzykiem na równe nogi bo wyobraźcie sobie że z impetem w wózek wpadł rowerzysta i mi go przewrócił:no: Rowerzysta miał jakieś 10 lat i zwyczajnie się zagapił i pędząc drogą asfaltową wpadł wprost w mojego Marcelka w wózku:-(Wózek przewrócił się na lewy bok i mały zaczął krzyczeć ja wydarłam się na tego dzieciaka i zaczęłam podnosić wózek a łzy już mi ciekły ciurkiem, tak bardzo się wystraszyłam. Mały sprawca oczywiście zwiał a ja szybko odpięłam Marcelka z pasów i cała się trzęsąc przytuliłam go i sprawdzałam czy wszystko z nim dobrze. Dziękuję Bogu skończyło się tylko na strachu ale gdyby nie miał zapiętych pasów to by wypadł z wózka i nie chcę myśleć co dalej...:no: Matko i takie to było prozaiczne, usiadłam sobie na ławce na spokojnej asfaltowej dróżce i tak niewiele brakowało do tragedii...ehhh Jeszcze po powrocie do domu ryczałam tak się bałam o tego mojego szkrabika. M jeszcze nie wie bo jest w pracy a na pewno bardzo by się zdenerwował i gotowy byłby się zwolnić wcześniej i przyjechać więc powiem mu jak wróci. Całe szczęście wszystko dobrze się skończyło.

mysza m buziole dla Franka!
Agus śliczna ćórcia!
 
Ostatnia edycja:
Dziewczyny wiecie czy mozna u takiego malucha stosowac cos na blizny?? Mojej malej zostaly na czole po tej ospie:( i boje sie, ze nie znikna:(

O matkooooooooo Ajentka wspolczuje przezyc:( Dobrze, ze malemu sie nic nie stalo!!!!
 
Ostatnia edycja:
dziękuję dziewczyny, tak mi ich żal:( życie jest takie niesprawiedliwe
bardzo mi przykro, masz racje ze zycie jest niesprawiedliwe, jedne matki chca a nie moga miec dzieci albo maja jakies problemy a inne maja po 6 dzieci alkoholiczki i dzieci łażą brudne glodne i zaniedbane
Cześć kochane!

Dziewczyny co ja dziś przeżyłam to nie życzę nikomu!!! Wyszłam dziś z maluchem na spacerek, wzięłam wózek typu parasolka bo chciałam trochę pojeździć przy okazji po sklepach i wiadomo łatwiej lżejszym wózkiem. Pojeździliśmy, zrobiliśmy zakupy i usiedliśmy sobie na ławeczce przed blokiem bo chciałam odpisać kumpeli na sms. Małego ustawiłem sobie przodem do mnie i wzięłam się za pisanie. Nagle poderwałam się z krzykiem na równe nogi bo wyobraźcie sobie że z impetem w wózek wpadł rowerzysta i mi go przewrócił:no: Rowerzysta miał jakieś 10 lat i zwyczajnie się zagapił i pędząc drogą asfaltową wpadł wprost w mojego Marcelka w wózku:-(Wózek przewrócił się na lewy bok i mały zaczął krzyczeć ja wydarłam się na tego dzieciaka i zaczęłam podnosić wózek a łzy już mi ciekły ciurkiem, tak bardzo się wystraszyłam. Mały sprawca oczywiście zwiał a ja szybko odpięłam Marcelka z pasów i cała się trzęsąc przytuliłam go i sprawdzałam czy wszystko z nim dobrze. Dziękuję Bogu skończyło się tylko na strachu ale gdyby nie miał zapiętych pasów to by wypadł z wózka i nie chcę myśleć co dalej...:no: Matko i takie to było prozaiczne, usiadłam sobie na ławce na spokojnej asfaltowej dróżce i tak niewiele brakowało do tragedii...ehhh Jeszcze po powrocie do domu ryczałam tak się bałam o tego mojego szkrabika. M jeszcze nie wie bo jest w pracy a na pewno bardzo by się zdenerwował i gotowy byłby się zwolnić wcześniej i przyjechać więc powiem mu jak wróci. Całe szczęście wszystko dobrze się skończyło.

mysza m buziole dla Franka!
Agus śliczna ćórcia!
:szok::szok::szok::szok::szok::szok::szok::szok:o Matko , strasznie Ci wspulczuje ja to bym tez ryczała jak pies . Ucaluj Marcelka.
 
Polusia strasznie mi przykro:( wiesz mi moja lekarka tak powiedziała, że jesli jest poronienie tzn. że dziecko nie było na tyle silne by sie rozwijać. Wiem, że takie stwierdzenie nie ukoi bólu, ale powiem Ci ze ja po tym nabrałam dystansu i teraz jest Lila. A Twój szwagier ze szwagierką na pewno jeszcze będą szczęśliwi.

Ajentka, ale sie strachu najdałaś. Dobrze, że nic sie nie stało.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry