reklama

Marcówki-codzienne rozmówki:))

reklama
ajentka dziewczyno co Ty musiałaś przeżyć!Dobrze, że nic się nie stało Marcelkowi, ale rozumiem, że nadal jesteś cała w nerwach, co za dzieciak!!!:wściekła/y::angry::wściekła/y::angry:
nesiaa myślę, że ze względu na wiek Maleńkiej można domniemywać, że blizny same znikną z czasem, zapytaj pediatrę przy okazji:tak:
e_kord mojej znajomej po poronieniu lekarz powiedział, że to, że straciła dziecko (w 12tc)świadczy o tym, że dziecko miało jakieś wady genetyczne i dlatego organizm mógł odrzucić ciążę i dodał, że to chyba nawet lepiej niż miałaby wychowywać chore dziecko.....moim zdaniem mógł tego nie mówić bo to już jest decyzja rodziców czy decydują się wychowywać chore dziecko czy nie....
 
ajentka kochana dobrze że skończyło się na strachu i łzach. ucałuj Marcelka *)

wiecie ta moja szwagierka to już drugie dziecko straciła pierwsze zmarło w 8 miesiącu ciąży, miało wadę serca i nie uratowali maleństwa.

zmieńmy lepiej temat bo robi się smutno :(
 
Jezu ajentka aż mi serce zamarło jak to czytałam, dobrze, że nic się nie stało i skończyło się na strachu. Swoja droga co za maly gnojek grrrrr!!!!
polusia smutne wieści, strasznie mi przykro:(

dziekuje w imieniu Frania wszystkim za zyczenia:)
 
Hej Kobitki!

Juz w domku. Na nic czasu nie mam. Trzeba posprzatac za ostatni miesiac, zakupow narobic, itd.... Mlody szaleje jak zwykle, raczkowac juz mu nie pasuje, tylko chce byc trzymany za raczki i chodzic, chodzic, chodzic....Plecy mi wysiadaja....

polusia bardzo mi przykro...

wszystkim 7 miesieczniakom buziakow moc!!!

Franciszkom rowniez!!!

Ide juz spac, bo padam....Dobrej Nocki!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry