Polu, Twoje odczucia są naturalne i jak najbardziej na miejscu. Minie jeszcze sporo czasu nim nauczysz się żyć z myslą, że Zuzi nie ma na ziemskim świecie. Nie czuj się winna, niczego, staraj się żyć, bo tego by na pewno Twoja malutka chciała. Ostatnio nati87 napisała fajne słowa, że skoro zostałyśmy na tym świecie, że Bóg nas nie zabrał, to znaczy, iż mamy tu jeszcze coś do zrobienia. Wierzę w to mocno, bo cos w tym jest.
Mój synek umarł w listopadzie rok temu, okropne były święta, ale wyszłam z domu, wyszłam po to by jak najmniej się dołować- trochę pomogło. A powrót do pracy ? też się go bałam, zwłaszcza tych głupich pytań jak, co i dlaczego? Ale nie było tak źle, ludzie bali się pytać i nawet w pewnym momencie mnie to denerwowało, że nikt o nic nie pyta :-) bo ja bardzo lubię rozmawiać o Szymonku, o Jego walce.
Także trzymaj się cieplutko droga Polu, daj czasowi odliczyć kilka, może kilkadziesiąt dni, a zobaczysz, że usmiech nie będzie Cię tak bardzo bolał.