ja wlasciwie nigdy nie chcialam kamery, bo balam sie, ze mi ktos zajedzie na krocze :-/ a tego bym nie chciala. ale na porodowce to sie sami pytali, czy mamy aparat i czy nam zdjecia nie zrobic :-) takze to chyba powszechna praktyka!
ja uwielbiam z mezem rodzic :-) to cudowne, widziec swojego faceta, ktory placze z malenstwem wrzeszczacym w jego wielkich ramionach... ja plakalam jak bobr.
meriderka - nieprawda. ja, jak juz pisalam, mialam ciezkie dosc porody, np przy Filipie mialam starte 500ml krwi - az sie zastanawiali, czy mi nie przetoczyc. do tego nie umialam przec i mialam naprawde popekane naczynka na twarzy i oczu - a tego na zdjeciach az tak nie widac (chociaz ja wygladam na nich jak upior w sumie ;-) )