reklama

Nasze sprawy...

dzoana obiad podali na półmiskach, kilka rodzajów mięs, wszyscy rzucili się na schabowe - mnie został plasterek pieczeni, sucha jak podeszwa, więc nie zjadłam :no:
były ziemniaczki i mizeria - no dobra to zjadłam - przyznaję i troszkę rosołu- ale przy 30 stopniach ciężko mi ten rosół wchodził :/
potem kawa i tort .. tort meeeeega słodki, więc dziubnęłam odrobinkę... i tyle
a jak podali wędliny i sałatki to wobraźcie sobie, że nie dało się sałatek zjeść bo były wyjęte z zamrażarki- tzn rozmrożone ale tak zimne, że zęby bolały !!! a sałatka gyros była gorzka bo dali chyba za starą kapustę pekińską....
orkiestra grała budkę suflera i manammm na początek - wybaczcie ku........ ale to nie są hity do porwania ludzi na parkiet !!!! smęty takie że zasypiałam przy stoliku !!! raz potańczyłam przy boney m- rivers on babilon!!!

marta mi też zostaną przykre wspomniania
 
reklama
Bobo, trochę się denerwuję, ale czytałam dobre opinie, więc zaryzykowałam. M tylko ostrzega, żebym się nie nastawiała:-(
Bietka, niech mówią co chcą, ale jedzenie i wódka to podstawa. Nie wiem po co wyprawiać wesele, aby później tak oszczędzać. Jeśli ma się mało kasy, to robi się małe przyjęcie albo nie robi się nic. A tak to wygląda na to, że wyprawili wesele najtaniej jak się dało i mieli nadzieje, że zarobią na kopertach. Byłam na dwóch takich weselach, gdzie było puściutko na stołach, a zaraz później byłam na weselu mojego brata, gdzie wszystkiego było dużo i smacznie. I jakoś tak się złożyło, że na jednej kliszy fotograficznej były zdjęcia z wesela "taniego" i mojego brata. No i różnica była masakryczna. A jeszcze po moim przyjęciu i weselu mojego brata każda para/rodzina dostawała wódkę i karton ciasta.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry