a ja Wam powiem hit zeszłego roku.
wigilia u moich rodziców, ja z gorączką i katarem, ledwo żywa. w I dzień świąt jedziemy do m (250 km ode mnie), ja ledwo żywa, bo gorączka plus mój kręgosłup (pół roku wcześniej wypadł mi dysk, długo dochodziłam do siebie). wchodzę do nich połamana, z nosa mi się leje, siadamy jesc, tam już brat m z zoną i dzieckiem. Podczas obiadu nikt nie rozmawia, wszyscy patrzą na dziecko. Na koniec mama m mówi "chodź zrobisz wszystkim herbatę", wszyscy siedzą, m mówi "tato mama chyba do Ciebie mówiła", na co on "chyba do Anity", ja: "wątpię, przeciez mama widziała, że ledwo chodze" na co mama m się drze "tak, tak Anitko, chodz Ty mi pomożesz" a reszta siedzi - brat, bratowa...zrobiłam taką minę pytając ich kto chce herbatę, że nikt nie chciał

kilka dni się nie mogłam pozbierac, że mnie taką połamaną po podróży goniła do roboty, a cała reszta sobie grzecznie siedziała....wrrrr...ciekawe jak będzie w tym roku, choc mam już kilka tekstów przygotowanych, co jej powiem
