ciociawcześniaka to wyobraź sobie taką sytuacje.. Moja babka od strony ojca zapraszała do siebie tylko mojego brata.. całe życie.. a mnie nigdy.. zawsze jak tam byłam to z totalnego przypadku jak mama nie miała mnie komu zostawić na kilka godzin.. i do dziś pamiętam taką sytuację.. już wieczór.. mama po nas miała przyjechać późno i wchodzi babcia do pokoju.. brat miał wtedy z 9 lat ja 5.. coś koło tego..) "Kamilusiu a zjadłbyś kolację? Zrobię ci bułeczkę, kakao albo mleczko.. i może jakiegoś owoca byś zjadł? to ja idę i zrobię ci.." i poszła.. zrobiła kilka kroków.. wróciła się.. "Eliza to tobie też przyniosę, tak?" Po prostu zapomniała..... rozumiecie to? siedziałam na dywanie z moim bratem i bawiłam się, a ona mnie nie widziała..... Po tej wspaniałej kolacji (do której mój brat dostał truskawki, a ja nie "bo Kamiluś je tak uwielbia" *** z tym, że ja też, ale skąd ona mogła o tym wiedzieć?) rozścieliła mojemu bratu łóżko w JEGO POKOJU (Tak, mój brat miał zrobiony specjalny swój pokój w jej domu, by mógł przyjeżdżać na wszystkie weekendy i święta) i powiedziała mu, żeby poszedł się położyć spać bo już jest późno i najwyżej mama odbierze go jutro.. a mi dała kocyk, zostawiła na kanapie i poszła się kąpać.. kazała mi czekac aż mama przyjedzie...
Miałam tylko 5 lat.....! i pamiętam to do dziś.. każdy szczegół z tamtego dnia.. Pamiętam też że od tamtej pory absolutnie nie pozwalałam mamie by mnie u nich zostawiała.. Robiłam takie larmo, że musiała mnie brac ze sobą a jak nie mogła to zostawiała po koleżankach..