No dziękujemy bardzo za te brawa :-)
Na razie brak dalszych sukcesów. Ona sama decyduje kiedy zdjąć z niej cokolwiek. Wiec nie ma co liczyc ze po obfitym piciu posadze ja na nocnik. No ale doczekam sie chyba czasów, że nie bedzie potrzebowac pieluchy, jak wiekszosc osobników płci żeńskiej?
Jak Was czytam to pełna jestem podziwu, Milenka to normalnie ciągle jak niemowlak, czasem powie "mam wielką kupę" i rzeczywiście ma, ale z reguły jej to nie przeszkadza i chodzi dopóki ktoś jej wywącha

O zgłaszaniu potrzeby w ogóle nie ma mowy na razie
Joasiek a myślisz, że Julka woła? Że melduje kiedy kupa? A gdzież!! Mój nos melduje, że jest kupa! I mogłaby Julcia z tą kupą spędzić resztę dnia gdyby jej nie zaciągnąć na zmianę pieluchy! A myślisz, że melduje kiedy siku? W zyciu! Nic! Wygodnie im z tymi niemokrymi pieluchami i tyle!!
Stwierdzqam ze te nowoczesne wynalazki troche szkodzą rozwojowi. Podejrzewam ze pieluszki tetrowe zasikane nie byłyby tak dobrze tolerowane przez nasze dzieci.
To samo z kubkami niekapkami, potem dajesz dziecku szklanke a ono nie wie jak sie posłużyć, żeby sie napić!
A te dziwnie powyginane widelce? Po co? Po co uczyc dzieci czegos czego za chwile beda musiały sie oduczyc, zeby posługiwac sie normalnym sprzetem? Drazni mnie to. Sama stałam się ofiara kubka niekapka. Jak patrzyłam w żłobku pierwszy dzien jak dzieciaki sobie bez klopotu radza ze szklankami to byłam w szoku. A Julcia jak wpuszczona w nowy swiat... Chyba naucze sie na tym doswiadczeniu.
A wracajac do nocników i sikania, musze przekonac Barta zeby pozwolił na stanie nocnika w sypialni. Jest przewrazliwiony na punkcie parkietu, widzi kazda rysę i każde wybrzuszenie, kazdego dnia slysze ze bedzie musial go wymieniac przed wyprowadzeniem sie (wynajmujemy lokal)...