Drogie Mamusie!!!
jestem w 37 tyg ciąży.wczoraj podjęłam taką decyzję że nie chcę żadnych odwiedzin w szpitalu,tzn tylko swojego partnera (nie jesteśmy jeszce małżeństwem).Mamy dość dużą rodzinę.On i ja mamy 3 rodzeństwa,poza tym rodzice znajomi może jeszce i gdy wyobrażam sobie tych wszystkich ludzi co chwilę w szpitalu to jestem przerażona.Rozumiem że wszyscy chcą zobaczyć dziecko ale ja nie chcę tych ciągłych wizyt.Chciałabym by wszyscy odwiedzili nas dopiero w domku,gdy wrócimy ze szpitala.Nie powiedziałam jeszcze o tym rodzicom.Powiedziałam dopiero o tym swojemu partnerowi który nie pochwala mojej decyzji.Uważa że źle i niedojrzale postępuje.Co o tym myślicie? Jak Wy się czułyście gdy odwiedzali Was wszyscy? Nie byłyście tym zmęczone? Czy moja decyzja jest zła?
jestem w 37 tyg ciąży.wczoraj podjęłam taką decyzję że nie chcę żadnych odwiedzin w szpitalu,tzn tylko swojego partnera (nie jesteśmy jeszce małżeństwem).Mamy dość dużą rodzinę.On i ja mamy 3 rodzeństwa,poza tym rodzice znajomi może jeszce i gdy wyobrażam sobie tych wszystkich ludzi co chwilę w szpitalu to jestem przerażona.Rozumiem że wszyscy chcą zobaczyć dziecko ale ja nie chcę tych ciągłych wizyt.Chciałabym by wszyscy odwiedzili nas dopiero w domku,gdy wrócimy ze szpitala.Nie powiedziałam jeszcze o tym rodzicom.Powiedziałam dopiero o tym swojemu partnerowi który nie pochwala mojej decyzji.Uważa że źle i niedojrzale postępuje.Co o tym myślicie? Jak Wy się czułyście gdy odwiedzali Was wszyscy? Nie byłyście tym zmęczone? Czy moja decyzja jest zła?
że wszyscy wiedzą jak wygląda kobieta po porodzie i uważa że nie powinnam się tym przejmować.Uważa że nie zgadzając się na wizyty w szpitalu odbiorę rodzinie coś wspaniałego.Ta chwila ma być wspaniała dla mnie,mojego partnera i naszego maleństwa a nie dla rodziców czy teściów.Oni się jeszcze nacieszą wnusią.Po prostu chciałabym te pierwsze chwile przeżyć tylko we troje :-)
..Człowiek jest zmęczony i wogóle.
Odwiedzinki tak ale w domku...A po za tym na sali zawsze przecież ktoś leży inny i jemu też przeszkadzają i krępują odwiedziny ...:-)
). Jak wpadł na chwilkę siostrzeniec męża to miałam ochotę mordowa, powlokłam się z wózeczko-łóżeczkiem na korytarz do wejścia i nie ruszyłam z tamtąd. Sala poporodowa to nie miejsce pielgrzymek, kobiety krwawią i zdaża się, że niestety zabrudza siebie lub prześcieradło, nie sadzę by obecnośc obcych była w takim wypadku komfortowa. A po porodzie wolałam odpocząc niże zawracac sobie głowę goścmi.