Hejkum!
Ja mieszkam od niedawna w Szkocjii, i tutaj w ogóle przestałam zwracać uwagę co jedzą moje dzieci. Nie kontroluję nawet wagi ani wzrostu dziecka, bo umówienie się w przychodni na tego typu praktyki jest niewyobrażalnie trudne. Lekarka powiedziała mi,że Dominik nie ma alergii, a to , co jem nie przenika do mleka....TOTALNA PORAŻKA! Ale o dziwo, jem teraz wszystko, a małemu się nie pogarsza. Więc dostaje nawet Yoplait Petit Filous - coś w stylu naszych danonków, HIPPa Organic z mięskiem, owoce je skrobane w postaci jabłka, gruszki, brzoskwini, a bananki ostrożnie ,bo czasem mu gorzej, ale nie zawsze.
Do tego daję mu rano 1/4 ciastka bezglutenowego Heinza - Farleys Rusk, czasem kupuję Kubusia w supermarkecie, ale kosztuje prawie 1Ł, a jemu za bardzo i tak nie smakuje. Raczej Vanessa to pije, a jemu daję na łyżeczce, bo butelki nie znosi. I jedna rada: tutaj można dostać prawie każde mleko w kartoniku 250ml i już gotowe do użycia, bez rozrabiania, tylko podgrzać. Jak dobrze poczytać skład, to raczej podobne są w Polsce. Tylko na pierwszy rzut oka ciężko się połapać. Można wziąść z Polski trochę mleka, a póżniej popróbować znależć podobne.