reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

reklama

Odżywianie naszych dzieci

monia_l

Wrześniowe mamy'07
Dołączył(a)
25 Marzec 2008
Postów
10 205
Ktoś mi dziecko podmienił!!!! :-D Oliwki, ogórek kwaszony, pieczarki, ser żółty, pomidor!!! I to wszystko w ciągu kilku dni. :szok:
no to super u nas znów na odwrót :-(śniadanie ,obiad,kolacja wszystko przymusem :wściekła/y:owoców i warzyw w dalszym ciągu zero ale slodyczy to by mógl jesc na okrąglo:wściekła/y:chodzi po szafkach i szuka...
 
reklama

30Agulka

Wrześniowe mamy'07
Dołączył(a)
26 Marzec 2008
Postów
8 992
Miasto
pomorskie
Majandra...tylko się cieszyć i pakowac w Maciusia te dobre jedzonko

My od jakiegos czasu mamy zasady, że słodycze tylko w weekendy........ jak na razie plan jest realizowany:tak:

Adaśko jest niesamowity, od samego początku warzywka i owoce są dla niego nr1...... wczoraj zrobił sobie na kolacje sałatkę ( kolacje od jakiegoś czasu dzieci same przygotowują i młody znakomicie obchodzi się z nożem)........ pokroił w kostke ( jak można nazwać to kostką, ale najwazniejsze że próbuje;-)) paprykę, ogórek, pomidor, plasterki szyneczki i jajko....... do tego chlebek z masełkiem :tak::-)
 

majandra

Mamusia Maciusia 17/08/07
Dołączył(a)
15 Styczeń 2007
Postów
7 555
Miasto
z brzucha mojej mamy ;)
Agulka, super Adaśko jest :tak::-) Może jakbym Maciusiowi pozwoliła samemu przygotowywać niektóre posiłki to jeszcze chętniej by jadł :confused:

Dziś zjadł kilka pistacji, ale były solone i nie za bardzo mu smakowały. Po brudnej bluzce widać też dziś było, że szczawiową w przedszkolu jadł :-D:-D:-D:-D


Co do słodyczy to u nas ich po prostu nie ma. Nawet w weekend bardzo rzadko. Tylko jeśli ktoś nas odwiedza lub my do kogoś idziemy, to zjemy. Wiecie, na mnie mówią dziwaczka, bo ja słodyczy raczej nie uznaję. Tzn. w ogóle o nich nie pamiętam. Jak jest jakaś okazja i wszyscy coś słodkiego kupią by dać komuś w prezencie lub poczęstować gościa, to ja tak nie robię, bo dla mnie słodycze mogą nie istnieć. I nie to, że jestem ich całkowitą przeciwniczką, tylko po prostu nie mają dla mnie znaczenia.
 
Ostatnia edycja:
Do góry