reklama

Październikowe Mamy 2010

Historia jest prosta. Przed wiadomością, że jestem w ciąży wszystko było dobrze, czułam się szczęśliwa i kochana myślałam, że wieść o narodzinach naszego dziecka jeszcze bardziej pogłębi to nasze szczęście! Jednak prawda była inna przeżyłam szok! okazało się, że on żadnego dziecka nie chciał, że to tylko i wyłącznie moja wina do tego padły bardzo przykre słowa "to nie jest moje dziecko ja nie wiem co ty robiłaś! To jest twoja sprawa! Chciałaś to masz! Idź teraz do swojego prawdziwego tatusia" Po tych słowach postanowiłam odejść od niego.
Po 2 tygodniach napisał i przeprosił. Zgodziłam się na powrót jednak to też nie trwało zbyt długo. Wczoraj wieczorem powiedział mi, że on nie ma zamiaru nas utrzymywać! Więc spakowałam się i ze łzami w oczach musiałam powrócić do domu moich rodziców. Czuję rozpacz i brak wiary w siebie. Zadaje sobie pytania. Dlaczego? Przecież wszystko było dobrze? Jak sobie teraz dam radę? Jak będę wychowywać dziecko bez ojca? I wiele innych na które nie znam odpowiedzi. Czuję się strasznie!
 
reklama
Szafirku bardzo mi przykro, główka do góry, nie poddawajcie się.

Witam nowe październikowe mamusie, fajnie, że do nas dołączyłyście :-)

Również nie jem serów pleśniowych - choć miałabym ochotę, coli i innych gazowanych napojów nie piję. Staram się też nie pić czarnej herbaty, przerzuciłam się na owocową, mam nadzieję, że taka jest zdrowa dla maleństwa... Piłam też zieloną, ale znalazłam w necie informacje, że niekoniecznie pozytywnie wpływa na rozwój zarodka, więc na wszelki wypadek zrezygnowałam... :sorry2:
 
Historia jest prosta. Przed wiadomością, że jestem w ciąży wszystko było dobrze, czułam się szczęśliwa i kochana myślałam, że wieść o narodzinach naszego dziecka jeszcze bardziej pogłębi to nasze szczęście! Jednak prawda była inna przeżyłam szok! okazało się, że on żadnego dziecka nie chciał, że to tylko i wyłącznie moja wina do tego padły bardzo przykre słowa "to nie jest moje dziecko ja nie wiem co ty robiłaś! To jest twoja sprawa! Chciałaś to masz! Idź teraz do swojego prawdziwego tatusia" Po tych słowach postanowiłam odejść od niego.
Po 2 tygodniach napisał i przeprosił. Zgodziłam się na powrót jednak to też nie trwało zbyt długo. Wczoraj wieczorem powiedział mi, że on nie ma zamiaru nas utrzymywać! Więc spakowałam się i ze łzami w oczach musiałam powrócić do domu moich rodziców. Czuję rozpacz i brak wiary w siebie. Zadaje sobie pytania. Dlaczego? Przecież wszystko było dobrze? Jak sobie teraz dam radę? Jak będę wychowywać dziecko bez ojca? I wiele innych na które nie znam odpowiedzi. Czuję się strasznie!


Mamuska26 dasz sobie radę. Na pewno masz wsparcie w rodzicach. Jeśli dziecko ma mieć takiego ojca to lepiej mu będzie bez niego. Musisz być silna. Trzymaj się.
 
Chyba nie mam wyboru muszę sobie dać radę. Dobrze, że mogę jeszcze liczyć na swoją rodzinę i przyjaciół. Cyba nie będzie tak źle. Dziękuje za miłe słowa:)
Mam nadzieję, że będę mogła z wami zostać na dłużej. Pozdrawiam:)
 
a ja wcinam sery:baffled: wlasnie znajomi przywiezli z Portugalii i nie moge sie powstrzymac:zawstydzona/y:
ale wiecej nie grzesze. Gazowanych nigdy nie pilam poza Cola, ktora odstawilam. Kawka tylko jedna dziennie i to slabiutka z mlekiem. Surowizny nigdy nie jadlam, sushi nieznosze;-)

Mamuska26- dobrze, ze otaczja Cie zyczliwi Ci ludzie. Masz rodzine, przyjaciol-nie jestes sama! I twoje dziecko nie bedzie. A tatusia to mu jeszcze kiedys znajdziesz;-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry