U nas pogoda średnio nastraja do spacerów, więc nigdzie się nie wybieram. Nawet córcia ze szkoły ma wrócić sama. Wystarczy, że do lekarza dzisiaj pojechałam- znowu mam antybiotyk i L-4 od poniedziałku bez załatwiania czy udawania. Chciałam go nie brać, ale nie dość, że fatalnie się czuję to zdaje się dostałam zapalenia piersi. Boli mnie jak diabli i nie mogę jej dotknąć :-( Antybiotyk załatwi i chorobę i cyca, więc raczej mnie nie ominie.
Dywan mam tylko u córki, ale i tak odkurzam. Mopem ciężko się zbiera wszystkie kłębki kurzu.
Moim dzieciom do klusek jest baaardzo daleko, chociaż czasami żartobliwie mówię do niego "moja kluseczka".