reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
kluska to mówię jak znajomi słyszą. Pulpetem jest tylko w domu :-P Wiecie, że teoretycznie jesteśmy już 20 minut na spacerze? hehehe, a słońce wyszło i się marnuje... Idę na zakupy.
 
DOBRANOCKA - zazdroszczę słonka. W Lbn. deszcz plus śnieg i -3 na termometrze :dry: wię ze spaceru doooopa. Za to jeszcze tylko 2 pomieszczenia mi do posprzątania zostały. Może przed północą skończę ;-)
 
Natolin odkurzanie to znienawidzony temat mój :) A to dlatego, że sie paniusi zachciało podłogi egzotycznej w ciemnym brazie i wszytsko na niej widać do tego stopnia że jest to masakra jakaś...odkurzam codzienni, myje co 2 dni, ale jak Franek zaczął po niej jezorem wywijac to chyba mnie czeka teraz mycie codziennie...
 
ja we wrzesniu składam wszystkim, a dzisiaj - tylko tym, co pamietali o mnie w dzien kobiet :-)

Justyna dosypia na słońcu, na balkonie, a ja objadam się zupą z torebki (dzisiaj M. je obiad na uczelni a mi się nie chce dla mnie samej gotować...). Ważyłam się rano i od początku ciaży przytyłam już 200 gramów :-P
 
reklama
U nas pogoda średnio nastraja do spacerów, więc nigdzie się nie wybieram. Nawet córcia ze szkoły ma wrócić sama. Wystarczy, że do lekarza dzisiaj pojechałam- znowu mam antybiotyk i L-4 od poniedziałku bez załatwiania czy udawania. Chciałam go nie brać, ale nie dość, że fatalnie się czuję to zdaje się dostałam zapalenia piersi. Boli mnie jak diabli i nie mogę jej dotknąć :-( Antybiotyk załatwi i chorobę i cyca, więc raczej mnie nie ominie.

Dywan mam tylko u córki, ale i tak odkurzam. Mopem ciężko się zbiera wszystkie kłębki kurzu.

Moim dzieciom do klusek jest baaardzo daleko, chociaż czasami żartobliwie mówię do niego "moja kluseczka".
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry