A ja już po!!!!!!!!!!!!!!!!:-) wszystko w najlepsiejszym porządku

to co mieliśmy zobaczyć i ocenić, zobaczyliśmy i oceniliśmy, łożysko wysoko, czyli prawidłowo, tętno 168, dzidzia ma 6cm i pomachała do tatusia, który był przy badaniu

następna wizyta + wyniki oczywiście 26 kwietnia. zapytałam gina czy wtedy będzie można ewentualnie już zobaczyć, co ma między nóżkami i okazało się, że nie planował robić na nast. wizycie usg... ale jak powiedziałam, że 1 maja mąż ma urodziny, to obiecał, że spróbujemy podejrzeć;-)Z nowości jeszcze: mogę spróbować odstawić luteinę!!!! tylko zastanawiam się, czy nie poczekać do tego 16go tygodnia.... tyle się męczyłam to wytrzymam trzy tygodnie więcej

jodid brać dalej, bo ft4 bliżej dolnej granicy. no i witaminki dla ciężarówek mam zacząć spożywać
moriam, ja też miałam takie upławy i zadzwoniłam do gina - to było jakoś w zeszłym tygodniu, zresztą chyba wspominałam Wam. Powiedział, że dopóki nic nie swędzi i nie piecze i nie zmieniają barwy na jakieś czerwonawe to wszystko jest w normie, więc spokojnie kobietko

zresztą u mnie wszystko wróciło do normy po 2 dniach bodajże.
zapomniałam:-)zresztą - znowu

słuchajcie... po badaniu w gabinecie jeszcze rozmawiałam z gine o tabletkach, basenie i różnych takich rzeczach, w międzyczasie on wpisywał dane w kartę ciąży, no i podziękowałam i wyszłam... Szybko wróciłam, bo RECEPTY NIE WYSTAWIŁ:-) no ale wystawił i mówię, że tym razem to już naprawdę "do widzenia" i ...... w buzię jeża wykrakałam!!!!!!!!! Ledwo doszliśmy do samochodu, kiedy stanęłam i puknęłam się w czoło: NIE ZAPŁACIŁAM ZA WIZYTĘ

WIĘC WRACAŁA,M SIĘ JESZCZE RAZ

Normalnie, sama z siebie się tak śmiałam, że ludzie patrzyli jak na idiotkę

Ale to chyba przez to, że opadły te nerwy i jakoś tak leciutko mi się zrobiło po badaniu
