• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Październikowe Mamy 2010

Sugar, popieram, i dlatego napisałam swojego posta żeby Dziulka nie opuszczała BB bo nie ma powodu, a mogła poczuć się osaczona...
A tak w ogóle w piżamach poszliście? ;-) ja miałam właśnie pranie wieszać na balkonie ale chmury przyszły masowo... i chyba będzie padać.

Za 2 tygodnie święta, chyba w tym roku będziemy spedzać je u siebie w domku kameralnie po raz pierwszy i totalnie nie mam pojęcia co zrobić do jedzenia, jakie ciacha i w ogóle, może jakieś ozdóbki kolorowe zrobić...
Może jakiś wątek wielkanocny zrobimy? czy to nienajlepszy pomysł?
 
reklama
Melduję, że :
poodkurzane, pomyte podłogi, za łóżkiem syf ogarnięty ( ile tam przysłowiowych kotów było), kurze powycierane, obiad na palniku. Teraz jeszcze czeka na mnie sterta prania z 3 bębnów. Matko kiedy ja to wyprasuję. Muszę się za to zabrać zaraz bo ta sterta tylko rośnie i rośnie i nic nie ubywa z niej. Dobrze,że większość ubrań to młodego albo moje.
Przynajmniej jak się czymś zajmuję to nie myślę o ostatnich wydarzeniach.
Łukaszenko teraz drzemie sobie w swoim łóżeczku, więc i ja chwilę odetchnę. Potrzebuję dużego przypływu energii żeby zacząć prasować.
 
Tak sobie czytam wczorajsze i dzisiejsze posty.Hmm.. ja tam nie wiem ale mój Kamilek też czasem dostaje histeri bo np.chce byc dłużej na podwórku ale zabawiam go czymś i sie uspokaja.a co do krzyczenia,podnoszenia glosu na takie małe dziecko to uwierzcie mi to sie kiedys odbije na Was wiem bo moja szwagierka sie wydzierała bo malej ciagle(pomijajac fakt ze dalej to robi)mala potraffi sie tak wydzrzec teraz glosniej niz jej mama a wiem cos o tym bo mieszkamy pod jednym dachem i czasem te wrzaski nie do zniesienia sa.ale coz kazdy ma swoje podejscie.ja jednak wole wytlumaczyc niz sie wydzierac.to chyba wszystko co chcialam napisac.
 
Mała mi, polecam przy wyjmowaniu ubranek młodego z pralki, strzepnąć je, rozciągnąć w każdą stronę i tak rozwieszać, nie trzeba potem prasować, serio, ja tak robię zawsze, dzieci nasze są już na tyle duże że nie trzeba prasować ubranek. Zaoszczędzisz mnóstwo czasu :-)
 
Teraz mam prosbe do dziewczyn mieszkajacych w Krakowie.Mozecie polecic jakes fajne miejsca,gdzie warto isc ,co zobaczyc. I jakies namiary na dobrego fryzjera-styliste pleaseee pomozcie:-)
 
MALA MI znowu zaczynasz zawstydzać swoją pracowitością :-)

żeby nie było - ja nie chcę też DZIULKI osaczać, nie o to chodzi.

Pudzianek zaczął się chyba na dobre opracać też na plecki.

gdzie jest DORIS???

napiszę Wam coś błahego (bo ostatnio mało tu śmiesznie) - jak otworzyłam pierwszą puszkę bebilon pepti 2 (która na puszce niczym się nie różni oprócz tego, że ma napisane 2) to ucieszyłam się, że łyżeczka nie jest już różowa tylko żółta :-D
 
NAT: takie odczucia to nigdy nie jest głupota! kolorowych zyczę:) (co do bb to weszło mi ono w krew do tego stopnia, że aż D. myślał jak cośtam opowiadałam, że o którejś ze swoich koleżanek ze świata "realnego" opowiadam)
ja to mam ten problem jak opowiadam coś mojej mamie albo teściowej, np a propos postępowania z dziećmi, zywienia itd itp... "a co to za znajoma?" no i co mam powiedzieć jak kobiety z pokolenia nienetowego???:-Da jeszcze nasłuchała się jedna z drugą "interwencjów" "uwagów" itp i myśli że na pewno każda z was jest pedofilem, mordercą albo jeszcze innym zbokiem:-p:rofl2::-D
A jesli chodzi o konformizm, to nie ma sie tu co dziwic - chyba wiekszosc ludzi nie lubi konfrontacji - ja tez nie. Tylko ze u mnie to sie inaczej objawia. Kiedy sie z kims lub czyms (zachowaniem) nie zgadzam to nie przytakuje, a raczej milcze i unikam tej osoby, a konfrontacja mi przychodzi bardzo ciezko. To tez taki moj problem, nad ktorym pracuje ;-)
Przysporzylo mi to klopotow na studiach, bo wlasnie nie umialam sie przymilac do jednego pana "doktora" z bozej laski, ktory nas traktowal jak bydlo i w zasadzie upokarzal, chyba delektujac sie obserwowaniem, co studenci "przelkna" jak im na pozytywnej ocenie zalezy. Ledwo mi zaliczyl cwiczenia, mimo ze byly z tych "mniej waznych". A kolezanka mi wtedy powiedziala, ze ja sama sie prosze o problemy, bo sie "unosze duma" i nie umiem sie "dostosowac".
I w zwiazku z powyzszym tez tak mi imponuje Happybeti, bo ma wiele madrosci zyciowej i umie ja przekazac w bardzo "nieagresywny" sposob :tak: Ale pocieszam sie, ze ona troszke juz przeszla w zyciu i ja nauczylo i to pozwala mi miec nadzieje, ze tez bede kiedys madra :-) albo moze...madrzejsza.

Jeszcze sie odniose do uwagi Cass o psychologu - ja sie tez zabralam, tak po amerykansku, na terapie do psychologa, i bardzo sie z tego ciesze...odkrywam ciagle takie niesamowite rzeczy, na ktore sama bym nigdy nie wpadla. Wiec jesli chodzi o frustracje, to polecam, Dziulka. Ja sobie obiecalam, ze na mnie sie zatrzymaja pokoleniowe problemy rodzinne i nie "przekaze" dziecku moich obaw ani kompleksow. A moja psycholog (fajna jest) mawia, ze nic tak jak dziecko nie ujawnia i nie intensyfikuje problemow rodzinnych.

No i tym sposobem znowu wyprodukowalam powiesc....ehhh...ciekawe czy za to tez sie dyscyplinarka nalezy :-p
Milego dnia wszystkim mamom i dzieciaczkom!
z tym komformizmem u mnie jest tak samo...
na studiach miałam identyczne problemy, ale nie umiałam włazić profesorkom w dupę i to bez mydła...nie i już:-p
i ja też podziwiam beti...ale w końcu każda z nas jakąś mądrosć życiową posiada;-)

A teraz druga część ,mam nadzieję,że nasze moderatorki mi to wyjątkowo wybaczą,ale musicie uwierzyc mi na słowo,że miałam ważny powód,żeby przerwać i szybko wysłać ten pierwszy:).
mnie tyle razy wybaczyli to czemu tobie mają nie odpuscić tego grzecha?:-D
aha, wiem co jeszcze chciałam napisać: SUGAR co do "słodzenia" to wg mnie skumulowane to jest przede wszystkim w galeriach i również z tego powodu nie udzielam się za bardzo w tych wątkach
hehe... ja tam lubie jak ktoś mi słodzi że fajna ta moja córa:-):-D:tak:ale każda z nas pewnie zdaje sobie sprawę z tego że dla każdej matki to JEJ dziecko jest NAJ;-)na początku jak pisałam o "słodkosci" innych dzieciaczków to czułam sie jakbym zdradzała własne dziecko;-):-D:-D:-Dno ale co poradzić jak na widok Zuzka, Isi, Leane, Franka, Wojtka i wielu innych dzieciów paszcza sama się uśmiecha?:rofl2:no i nie ma tez co ukrywać że pewnie każda z nas ma swoje faworytki/faworytów, co nie?;-):-D

strip, bardzo mądrze napisane!!! podejrzewam, że nie tylko zamyśliłam sie nad swoim podejściem do życia czytając twój post...
malutka, zdrówka!!!
Właśnie wlasne dziecko śmieje się z tego jak śpiewam. Nosz *** ja tu chcę Alutkę umuzykalnić a ta co? Mina "oszz boszz maatka ale wyjesz" i brecht :D
taaa, skąd ja to znam???:-Dnawet nie chce mi się już kolejnych podejść:rofl2:jak to dorosły człowiek może poczuc się zdeptany przez takiego malucha!:rofl2:normalnie sprowadzają do parteru te nasze "niedobrzyzny":-D
Ida żaden z ciebie Tarzan. Normalna,wesoła dziewczyna z ciebie. I przestań mi tu wygadywać głupoty. Aha,"pocieszę cię", że kilka razy mi się zdarzyło,że nie utrzymałam Franka i walnął głową w ścianę. Normalnie tak się gibał,że ciężko było mi go utrzymać.
przede wszystkim, kciuki za szczepienie!!! i za jutrzejszego lekarza też!!!
dalej, Franus faktycznie ma "siłę odbicia" - sama się przekonałam:-D
a co do wypisywania "głupot"... każdy ma jakiegoś bzika:rofl2:

Ps. Dyscyplina dyscypilina, ale nie nawidze jak ktos mówi, że u mnie dzieci będą chodziły jak w zagarku. Uważam, że dzieci zdyscyplinowane nie są szczęśliwe, sa stłamszone i biedne, bo ciągle się czegoś boją. Uważam, że dzieci potrzebują szacunku i miłości a nie dyscypliny, ale to tylko moje zdanie...

sariska - BRY DZIEŃ :* zgadzam się w 100% co do tego "chodzenia jak w zegarku". Ja byłam w ten sposób wychowywana przez tatę (mama niestety nie miała w tej kwestii prawie nic do gadania) i nie dość, że robiłam mu zawsze na złość (niezależnie jaką karę mi potem wymyślał) to jeszcze do tej pory podchodzę do niego z wielkim dystansem a powiedziałabym nawet, że się go (a raczje jego reakcji) momentami bardzo obawiam, chociaż już swoje lata na karku mam i tak na dobrą sprawę nic mi zrobić nie może;)

Dzecko powinno znac granice i wiedziec co moze a co, nie, ale nie mozna tez dziecka traktowac jak komputera- wciskam przycisk i dziala. To jest zywy czlowiek, ktory tak samo czuje, ma potrzeby, emocje i czasami nie umie sobie z nimi poradzic, nie umie ich nazwac i dlatego my powinnismy probowac zrozumiec, byc przy dziecku. A tlumaczenia nie zawsze odnosza odpowiedni skutek, czasami trzeba zastosowac kare, zabronic czegos, cos nakazac. tlumaczeniem dziecko nie posprzata swojego pokoju, albo nie bedzie chcialo sie ubrac, jak moj golas aktualnie, uciekajacy gdzie pieprz rosnie na widok bluzki...
ehhhhhhh... mądre słowa... ja byłam wychowywana tylko przez mamę. RAZ oberwałam ścierą przez plecy:rofl2:ale należało mi się, bo zamknęłam w takiej toalecie na działce wujka i musiał wyjść oknem, a raczej okienkiem:-D:-D:-Dwcale nie miałam za złe mamie i do dziś się z tego śmiejemy:-Di ogólnie nie miałam nigdy większych ograniczeń, zakazów, nakazów - z tego do końca zadowolona nie jestem, bo żyłam i do dziś żyje na zasadzie "postępuj tak, żeby mama była dumna, żeby nie sprawiać przykrości" itp... a nie jest to łatwe. łatwiej życ mając wytyczone granice, moim skromnym zdaniem:tak:zresztą obawiam się że nie bedę umiała postepować inaczej z własną córką... bo takie liczenie na to że będzie żyła w zgodzie z własnym sumieniem (czyli coś na zasadzie "nie rób drugiemu co tobie niemiłe" czy cuś w tym stylu) to jest naiwność lekka... ale mąż zarzeka się że dyscyplina będzie - i tu bałabym się coby nie przesadzał jak tata makuc, i nie chciałabym też być tą "deską ratunku" dla dziecka kiedy tata nakrzyczy albo zabroni czegoś...
Ja trochę bez humoru, pokłócona z rodzicami dość ostro, ale to nic w porównaniu do problemów niektórych z WAs.
Wszystkie smutne przytulam!
z rodzicami???:-(tulam:***
SARISKA szczerze powiedziawszy to ja też mam takie zdanie co do tresowania dzieci. moi rodzice mnie nigdy nie tresowali i wyrosłam na ludzi, a moich rodziców się nigdy nie bałam za to bardzo kochałam, szanowałam i wiedziałam, że mogę na nich liczyć (co zresztą ma miejsce nadal)
tresowaniu absolutne nie! i tym bardziej podziwiam takich rodziców jak Twoi i moja mama:-)(choć jak już pisałam, czasem trochę "twardosci" mi brakowało, ale to chyba raczej zależy od dziecka - jedno będzie potrzebowało, inne nie)
miniu, jak casperek???a z mężem ok?

roxi, ja czytam:-)ja też odnoszę wrażenie, że moich nikt nie czyta, no chyba że udało mi się jakiś smiechowy tekst wstawić, a tak to przeważnie zero odzewu:-p:rofl2:chyba za mało kontrowersji sieję/siejemy, Roxi:-p:-D:-D:-D
no i nie ma co ukrywać, a propos postu natusi jeszcze, że na pewno do jednych dziewczyn nam blizej, do innych dalej - życie:-)osobiscie, chyba nie ma tu na bb osoby, która budziłaby we mnie jakiegoś bestyja, irytowała do bólu czy cuś;-) raczej sqpiam się na sledzeniu losów tych z was, z którymi w jakiś sposób sie identyfikuję, bądź po prostu "skradły me serce":-Di to też życiowa sprawa:-)
malutka, u mnie pogoda psia, więc ja ci słoneczka nie zarąbałam:rofl2:
i więcej już nie napiszę bo zbieramy się do teściów, socjalizować dziecko:dry:ajajaj jak się cieszę:crazy:no ale trza...

więc do napisania później, może będę w lepszej formie:baffled:
:***
 
witam poludniowo na szybko bo zaraz ma przyjsc do mnie znajoma.

nadrobilam was z rana- jejuuu masakra....
nocka ponownie do bani....spowrotem wrocimy na system butli o 23h i bedzie mloda spac do 5-6 h bo wczoraj tzn dzisiaj wstala mi o 1.30. a usnelam dopiero o polnocy albo dalej. bylam zmeczona jak fiks i poryczalam sie z tego wszystkiego.... dalam butle mlodej: 120 peklo w 3 minuty. w kazdym razie potem dospala do 7.40 i wzielam ja do siebie i dospalysmy do 9.40 i chwala za to ze mlodziutka usnela bo naprawde mnie oczy bolaly jak diabli. poklocilam sie z mezem w srodku nocy o bzdury w sumie. przypomnialo mu sie o chrzcinach i spaniu gosci u nas w srodku nocy!! jak w dzien probuje gadac to on ze zawracam mu gitare a dzis w nocy sie obudzil ze bedzie dysktuowac....

a co do krytyki, MINIU, niestety sie jej NIE BOJE!!!!
nie bede odpisywac kazdej z osobna bo teraz nie mam czasu-wczoraj opisalam ze wyrazalam sie zle mowiac WYDARLAM sie , stad powstal problem bo ja sie nie DRE , moze podniose ton ale bez przegiec. a co do wychowania Leane ze nie dam sobie wejsc na glowe- nie musicie sie martwic, nie pozwole zeby miec znerwicowane wsytraszona dziecko bo widzialam takie przypadki i plakac mi sie chcialo nad nimi!!!!! dziecko balo sie zapytac matke czy moze wziac kawalek ciasta ze stolu na przyjeciu albo czy moze isc do kibla- matka ostro spojrzala i sucho powiedziala: TAK MOZESZ. barzo to potepilam. mowiac o dyscplinie- na pewno nei pozwole w pozniejszym wieku zeby dziecko mi sie rzucalo na glebe bo nie kupie zabawki albo lizakow. po prostu wyjde z dzieckiem wtedy ze sklepu i koncze zakupy. takich scen sie tez naogladalam bo pracuje w handlu i az sie we mnie gotowalo jak matki szarpaly dzieci albo ignorowaly zachowanie poszly w inny rejon a dziecko tluklo glowa o psadzke. mowie jeszcze raz: TO NIE JA i NIE MOJ PRRZYPADEK bo potepiam takei zachowania. moje dziecko wiem ze wychowam dobrze. a co do mojego nerwa i wybuchow to nie jest to AGRESJA, albo POTRZEBA WYZYCIA sie. maz jak z nim rozmawialam w nocy o tym to on sam stwierdzil ze ja po prostu nie umiem siedziec w domu bo jestem zbyt ruchliwa i energiczna i to wlasnie to mnie przytlacza i on to rozumie. tak mam meza wyrozumialego ktory potrafi wysluchac ale tez swoja droga momentami go musze ustawic do pionu bo jak kazdy chlop mialby ochote lezec do gory jajami przed tv podczas kiedy ze mnie pot sie by lal a on nie zapyta czy cos zrobic. ale to juz pomine.
co do jedzenia- to ja wiem ze nieraz Leane zamknie usta zeby sobie przepic i wiem kiedy.absolutnie wtedy nie wkurzam sie.
uwierzcie ze panuje nad soba i bardzo sie zmienilam jesli chodzi o cierpliwosc bo keidys nie mialam jej wcale.
po wtore powiem: kocham Leanderka nad zycie i w ogien skocze za nia i nie dam skrzywdzic bo predzej kogos zabije niz pozwole jej zrobic krzywde kto by to nie byl.

a co do mojego znikniecia z BB to oczywiscie nie bylo na powaznie bo nie jestem z tych co pisala chyba MINIu albo SHEENEY odnosnie pisakownicy i malej dziewczynki ze jak ktos mnei skrytykuje to wole sobie isc niz wziac na klate! to nie ja i nie moj przypadek!!!!!!!!!!!!!!

to tyle. pewnie skrobne cos wieczorem bo prasowanie tez musze walnac dzisiaj:p
 
reklama
IDUŚ to znowu będę inna :-) bo nawet patrząc na tutaj na naszą forumową galerię to ja nie uważam, że Pudzianek jest najpiękniejszy
a z tym zamknięciem wujka w toalecie to chyba mi zaraz przepona siądzie :-D :-D :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry