reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
Elwirka co z tego, że gotowałam skoro młody ogłosił bunt. Wcześniej nie marudził czy dałam słoik czy sama zrobiła. Obecnie zje trochę z mojego talerza, ale na tym koniec. Za to słoiczek dzisiaj wcinał aż mu się uszy trzęsły :tak: Jutro musimy podjechać na zakupy i zrobić zapas obiadków. Dotychczas miałam jeden albo dwa na wszelki wypadek i tyle. Oj, zaboli kieszeń, zaboli :-( Gotowanie wychodzi zdecydowanie taniej. Mleka też Wojtek jakoś nie chce od jakiegoś czasu. Nie wiem co mu się stało, bo wypijał już po 300ml a teraz 100-120ml :szok:
 
Ufff... wybylimy na dzieciowe zakupy i w sumie nic nie kupilimy, bo przeceny się kończą i same ochłapy zostały :crazy: no ale cóż....

SARISKA przeciągu mój. Chwal się chwal tym co tam kombinujesz i szykujesz;) a koncertu zazdraszczam. Uwielbiam tego typa i jego styl grania :laugh2: wee chociaż jakieś zdjęcia zrób co bym sobie wyobrazić mogła, że i ja tam byłam;-)
CZARODZIEJKA no to czekam na usprawiedliwienie. Najwaz niejsze, że u Was wszystko ok.
KANIA no to kamień z serca. Teraz spokojnie na weselisko sie udac możecie. Udanej zabawy i czekam na Twoje pojawienie się poweselne.
ELWIRKA brawo dla Oliwki! każdo dziecko rozwija się swoim tempem i wtedy kiedy ma taką "uzasadniona fizyczną konieczność" to w koncu nabywa niezbędne umiejętności.
ANIAWA nooo to dał Wam Wojtus pospać. Pozazdrościc tylko i oby więcej takich nocek bylo.a Ty kiedy do pracy musisz wrócic? wiesz z jednej storny bardzo się cieszę, że praca w domu i zarobki dobre ale ja potrzebuje ludzi do bycia normalną i nie wiem jak to wszystko wyjdzie tym bardziej, że niby będe mogła wyjśc kiedy chce ale wszystkie kolezanki w pracy będa a potem przeciez każdy czas z rodziną chce spędzic, więc w duzym stopniu społecznie odizolowana będę.

czy mi sie wydaje, czy mój suwaczek się gdzies ewakuował i go nie widać? :szok:
 
A ja już w lepszym nastroju, bo udało mi się kupić zabezpieczenie drzwi przesuwnych do szafy, żeby Oli jej sobie sam nie otwierał. Szafa jest ogromna, ma 5 przesuwnych skrzydeł i strasznie się bałam, bo jest w pokoju dziecinnym. A teraz odetchnęłam z ulgą. Hurrra!
Poza tym sukcesywnie zbieram kompleciki zabezpieczeń do kontaktów.
Kupiłam też na próbę jeden z patentów na szuflady, żeby dziecko sobie samo ich nie otwierało. Wygląda badziewnie, ale może się sprawdzi.
Oby!
Na razie w portfelu chwilowo brak kaski na dalsze eksperymenty ;P

aniawa, mój Oli ostatnio ogłosił bunt na śniadania ze słoiczków (a jadł je od 4 miesięcy), za to chciałby kanapkę, jajecznicę (dziś mnie mama opieprzyła w sms-ie, że dziecku wątrobę rozwalę takimi śniadaniami i mam je zmusić do tych "dziecięcych"). Na kolację zawsze jadł kaszki, a teraz się na nie wypina. Od 2 dni próbowałam go dokarmiać naszymi zupkami (raz pomidorowa - to zasmakowało, a raz rosołek, to po 3 łyzeczkach bunt). I co ja mam z tym dzieckiem zrobić? W sumie bez marudzenia je tylko cyca (4x), obiadki ze słoiczka oraz mega ilości truskawek. Ale truskawki się kończą...
renata, Olek nie akceptuje żadnego mm, więc z mleka zostaje też tylko cyc cyc cyc. Myślałam, że już tylko u nas taki problem, ale widzę, że i u Was podobnie. Przytulaski.
 
Ostatnia edycja:
Makuc wracam dopiero z początkiem września, bo poniedziałkowej konferencji nie zaliczam do pracy. Pójdę, odbębnię swoje i tyle. I tak nie będę wiedziała o czym mówią, ponieważ cały rok mnie nie było :-p Ja też potrzebuję ludzi do normalnego funkcjonowania, ale obecnie nie odczuwam za bardzo ich braku. Cały czas mam obok rodziców, do tego dochodzi córcia. Gdy chcę jadę do teściów albo dziadków. Z koleżankami też nie jest najgorzej. Mnie w siedzeniu w domu najbardziej zaczyna dobijać to, że ciągle jestem sama z dziećmi. Mąż 6 dni w tygodniu w pracy od rana do nocy a ja ze wszystkim zostaję sama :wściekła/y: Aaaa, suwaczek faktycznie zniknął.

Sarisa kiedy się pochwalisz?

Efa u nas kaszki też się zrobiły błe. Młody wcześniej jadł aż się uszy trzęsły a teraz nie ma szans. Ewentualnie mleko zagęszczone kaszką, bo łyżeczką odpada. Jajecznicę lubi, parówka ujdzie, ale najlepsze i tak są pomidory i truskawki. Pomidora zje zawsze o każdej porze i w każdej postaci- na kanapce, jako dodatek do obiadku lub element składowy obiadku. Ciekawe czy dzisiejszy obiadek pochłonął bez mrugnięcia okiem, bo był z pomidorem czy dlatego, że słoikowy. Hmm :eek: Zobaczymy jutro :tak:
 
Efa moja tez kaszkami pluje a niedawno wcinałą jak nie wiem. A co ty dawałas słoiczkowego na śniadanie?

dawidowe, wszystko typu "deserek", mieszanki "pyszny duet" i takie tam... Czasem danonki. No jak można nie chcieć tego jeść???

aniawa, no właśnie, jak często dajesz jajecznicę, czy parówki? Bo moja mama larum dziś podniosła, że codziennie to nie można, tylko CZASAMI.
 
Efa ostatnio dawałam mu sporadycznie, bo młody wypiął się na jedzenie. W związku z tym prawie nie jada śniadań (z rana tylko pije mleko a potem je obiad). Wcześniej też nie szalałam, ponieważ jadł na zmianę kaszkę, parówkę, jajecznicę, kanapkę z pasztetem (osobiście zrobionym przeze mnie), pieczonym mięskiem lub pomidorkiem. Serki czy jogurty daję mu ewentualnie po południu gdy zje mało owocków albo zamiast nich. Raptem dwa razy jadł waniliowe Danio, dwa razy jakiś jogurt owocowy. Częściej robiłam mu jogurt naturalny z truskawkami.

Edit:
Minęły dwie godziny a tutaj CISZA :szok::confused2::rofl2: No tak, jak ja tu siedzę, to nikogo nie ma. Jak nie będę miała możliwości zaglądnąć, będzie ruch jak w Rzymie :-(
 
Ostatnia edycja:
A wszystkich gdzie wywiało :crazy::confused: tosz monologii mam prowadzić czy coo? :-(
ANIAWA u mnie z koleżankami średnio niestety, gdyż jakoś tak z terminami zgrać się nie możemy. Znowu blosko mam do rodziców D. ale teściowa mnie o :wściekła/y: przyprawia, więc sa a tak jakby ich nie było. Kurcze ja zapomniałam, że Ty nauczycielka jesteś :zawstydzona/y: w sumie to plusów tego jest dużo bo i weekendy i wszystkie swięta wolne plus wakacje :laugh2: no ale rozumiem, że średio masz ochote wracać... co do bycia cały czas samą ze wszystkim to ja mam podobnie bo D. znowu twierdzi, że praca w domu to nie praca i że nie mam prawa byc zmęczona. Sam przychodzi i owszem cośtam się z Alutkiem pobawi, czy przypilnuje jej jak mam lekcje ale w kwestii wykazania inicjatywy i zabrania jej kiedy i ja i on mamy wolne to nie mam na co liczyć. Zawsze słysze, że jemu chwila relaksu tez się nalezy... ech.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Choć jedna wróciła dotrzymać mi towarzystwa :-)
Makuc ja nie mogę narzekać na swój zawód, bo go lubię. O ilości dni wolnych i godzinach pracy nie wspomnę :tak: Nie chce mi się wracać tylko dlatego, że dobrze mi w domu. Poza tym u mnie w pracy atmosfera jest co najmniej nieciekawa. Głównie to ostatnie powoduje, że dostaję drgawek na samą myśl o powrocie :-(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry