Nie pytajcie ,czemu ta godzina nieludzka znów...ech...to już druga nocka z rzędu taka...:-(.Nie wiem- nie najada się czy co?(Wieczorem wypiła 200 ml mleka z kleikiem,więcej nie chciała). Dopiero jak wciągnęła całą butlę ciepłej herbatki koperkowej,poszła znów spać...No,a ja już nie...:-(
"Dzieki temu" wena do pisania taka se- tzn. chce mi sie Wam odpisac,tylko ręce jakos nie chcą głowy słuchać...No,ale twardym trza być nie miętkim i choć częściowo się postaram...choćby krótko...
Kasis ,tulam...:***.Wszystkie z nas miały i mają nieraz spięcia z mamami- to nieuniknione i my jako mamy też przez to przejdziemy.Ale przeciez kochamy swoje dzieci najbardziej na świecie i wybaczymy im to,tak,jak nasze mamy to nam zawsze wybaczały.:***
Rysia,ach,narobiłas mi "smaka" tymi pysznymi drinkami

- kiedy ja ostatnio coś takiego piłam????Już chyba nie pamiętam...Chyba dopiero jak Amelka będzie na tyle duża,że uda się ją "sprzedać" komuś ,żebyśmy z M. mogli gdzieś zaszaleć...albo sobie "babski wieczór " musze zorganizować z jakimiś koleżankami,jak wróci

.
A "dniem dresa" sie nie przejmuj- w końcu jak goście niezapowiedziani,to masz prawo nie byc przygotowana,bo...np. własnie "dzień dresa " zaplanowałaś
Dziulka-proponujesz zlot w lesie

?A w d...mieć miasto i jego "nieucierpienie"!!!

- Bo kto nam będzie alk. dowoził do tej głuszy?

.Pamiętam, w pracy jak rozwiązywali nasz dział i urządziliśmy sobie "pożegnanie na polanie"- niby w mieście,bo w Szczecinie na Głębokiem,tam jest właśnie taki lasek z polanką do grilla itp.,to mimo zabranych ze sobą zapasów,zaraz były telefony alarmowe do męża jednej z dziewczyn i biedak nic,tylko kursował autem i dowoził "zaopatrzenie",bo co przywiózł partię,to komuś innemu się kończyło i tak w kółko

))).A znając nasze możliwości...;-)

.
Co do "imprezy roczkowej",to ja znów odwrotnie wymyśliłam- że chyba u Rodziców zrobię właśnie.Żeby się wszyscy pomieścili,niby nie dużo,bo w sumie z nami i dziećmi liczę 11-13 osób (zalezy,czy siostra z Poznania ze swoim menem przyjedzie).No,ale tak będzie wygodniej- tort tylko zrobie w domu,resztę na bieżąco u mamy przygotuję.Nie mam zamiaru jakiejs wielkiej wyżery robić- sałatki,zimny półmisek,sery i starczy.A ze u Rodziców chałupa przestronna,to się wszyscy pomieścimy z noclegiem włacznie

.Hehe,tylko Mama jeszcze o tym nie wie;-).
Ika,no,szkoda,ze buciów dla Werci nie udało sie trafić...ja ostatnio też szukałam jakichś fajnych dla Amelki,bo powyrastała z większości i albo były sztywne całe jak z drewna,albo brzydkie,albo nie było jej rozmiarów,
albo nóżka jej nie wchodziła , bo ma wysokie podbicie (gruba jest i tyle,hehe

).W końcu w desperacji kupiłam trampki

,bo jakieś kupić musiałam.A nie wspomnę już,jak ona "kocha" przymierzać buty- spocona i czerwona byłam juz po drugiej parze...
Ida,super,że Inka padła bez marudzenia wieczorem- oby nocka była przespana

.Co do chandry...eeech,spójrz na mój "status"....

.No,ale trzeba jakoś ciągnąć dalej...
Kania,oby dziś jakoś udało Ci się pogodzić pracę z małą marudką...ja ostatnio nie mam już inwencji,czym moją zajmować,bo wszystko jest fajne ...na 3 minuty

i znów ryk,a raczej pisk przeraźliwy i łzy jak grochy.Fajnie,że małż z prezentu się ucieszył ,no i może dobra atmosfera już zostanie.:***
Dawidowe- no,nieeee

- twój opis mnie powalił i jak wyobraziłam sobie Ciebie w stanie "ubiorowym",do jakiego Cię Laurita doprowadziła,to wciąż ataki śmiechu mnie dopadały




.
Nawiasem mówiąc,to moja Amelka uwielbia się mnie czepiać za legginsy i tak idzie za mna krok w krok z tyłu- jakbysmy sie w "pociąg" bawiły.A że z reguły łapki czymś wysmarowane,to...hm...Na ścianie tez już mam odbicia jej rączek upaćkanych masłem...
Maqc,Tobie tez życzę,by chandra paszła se won :***
...a co do "normalności",to ja jestem normalna

.Tylko świat wokół mnie porypany...
Sariska,Alicja,E-lonka,MałaMi,Doris- :-):-):-)Cieszę się,że tak się Wam spotkanie udało.No,ale to było do przewidzenia

.A jedno pytanko mnie nurtuje;-)- jak sie do siebie zwracałyście?Bo jak
Ida była u mnie,to wciąż " z rozpędu" Ją "Idą" tytułowałam.Nie myliło się wam tak z przyzwyczajenia?;-)
...kurczę...musimy coś wymyślić,żeby taki "pełny" zlot się nam udał...
Emiś dobrze mówi,ze przydałoby sie termin jakiś przynajmniej ustalic już niedługo,żeby wszystkie sobie zarezerwowały i na czerwono w kalendarzu zaznaczyły jako "świętość";-).Miejsce do ustalenia,choć mi osobiście Krk odpowiada,mimo,że daleko.Ale możnaby wtedy jakies noclegi na Grouponie np. wykupic czy cóś...
Gratki suwaczkowe dla
Błażejka Kasis
Isi Alicji
i Julci Paolci.
Wszystkiego najnajnaj:-):-):-).
Idę robić butlę poranną.Może potem jeszcze się położę i zdrzemnę do 8.00?