reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
DAWIDOWE mój dzisiaj sobie pierwszy raz chipsa posmakował... Też sobie ściągnął ze stołu i uciekł z nim ;-)
a co do wychodzenia to ja podziwiam, ja nie potrafię tego zrozumieć, bo ja chyba mam diametralnie inne relacje z rodzicami niż Ty.


aha, co do tego okienka to coś tam nie działało przez to, że ja mam ustawione na "bb to chłopiec"


KANIA jak dzisiejsza nocka, bo wczoraj to widzę kiepsko było :-(


RYSIA kochana :-* dziękuję za troskę. Ta sprzeczka z kumplem po prostu mi coś uświadomiła i jest mi ciężko
i też lubię takie wieczorki jak mówisz :-)
MAMAAGUSI jak się czujesz? Choć skoro jedziesz daleko na wesele to pewnie dziś już tu nie zajrzysz


jeśli dobrze rozumiem co to jest to mule ;-) to mój też ma i uwielbia!


aha, dziękuję Wam dziewczynki za życzenia z okazji dnia nauczyciela :-)
to tak jak już jesteśmy w temacie i trochę w nawiązaniu do słów ROXANNKI (przy których właśnie jestem przy nadrabianiu) to powiem Wam, że jednak wydaje mi się, że wszystko zależy od człowieka. Myślę, że jedne z nas mają tak, inne tak.
Ja lubiłam swoją pracę, lubię młodzież i znam się na tym co robię, a jednak nie chciałabym wracać póki Pudzianek jest taki mały. Dla mnie te chwile z nim są tak cenne, że dziękuję Bogu, że mogę być z nim w domu i nie zamieniłabym tego na żadną pracę!
Taka już jestem. Może jedynie gdyby moja mama mogła z nim zostać to bym się zastanowiła nad jakimś pół etatu, ale tylko dlatego, że w szkole te pół etatu to jest nie tak dużo poza domem, a to co w domu robiłabym jak Pudzianek śpi.
Zresztą zawsze byłam wdzięczna mamie za to, że ze mną i z moim rodzeństwem siedziała do przedszkola w domu mimo iż było nam ciężko. I podziwiam te moje koleżanki, które zrezygnowały z "kariery" dla dzieci. Jedna z nich miała naprawdę prestiżową pracę. Ale powiedziała, że mimo iż stać ich na nianie, dobry żłobek itd to wolała zostać z dzieckiem. I teraz już spodziewa się drugiego dzidziusia :-)

a jak dzisiaj zdrowie Patryczka ROXANNKA?

ELWIRKA współczuję nocy :-(


a gdzie HAPPYBETI?

no to witam się w końcu
Składam zaległe życzenia dla wszystkich mam, które są nauczycielkami.
Oraz śpiewam sto lat Arturkowi SUGAR!
 
Ostatnia edycja:
To juz drugi dzień z rzędu-ale tez i z zaśnięciem Amelki jakieś cyrki:no:- skacze w łóżeczku po butli jak szalona,piszczy z radości,smieje się- ogólnie energia ją roznosi.cóż,ciesze się,ze to przed snem,a nie w środku nocy(odpukać;-)).A wczoraj to juz mnie całkiem "rozwaliła".Otóz jak już ją ogarnęłam ,to poszła szybciutko się wykąpać,wróciłam ubrana w taka koszulke-piżamkę z misiami:zawstydzona/y:;-).A Amelkę na jej widok jakieś szaleństwo ogarnęło- zaczęła piszczeć z radości,pokazywac paluszkiem,wołać "lala"(bo ona na misie tez "lala" mówi:eek:),jak podeszłam do niej,to nie mogła się od tej mojej piżamy oderwać,głaskała ją,gadała do niej- jednym słowem zachwyt okazywany na wszelkie sposoby.Położyłam się do łóżka,a ta w krzyk.Podeszłam do niej- znów głaskanie ,pokazywanie- nie pomogło,ze pokazałam jej,że na poduszeczce tez ma misia i na nogawce pizamki.Te moje były the best.No to postanowiłam ją uszczęśliwić- zmieniłam piżamę,a jej dałam do łóżeczka tę z misiami.Trzeba było ją widziec- tuliła ją do siebie,usiłowała się w nią ubrac- no,komedia:-D:tak:.Ja pamiętam,że zawsze jej się ta pizamka podobała,ale wczoraj to już apogeum było...
a najlepsze w tej całej historii jest to,że akurat ta piżamka ma dla mnie wartość symboliczno-sentymentalną.Stara już jest i wzięłam ja do szpitala do porodu,z zamiarem wyrzucenia po.Ale jak dałam M. potem torbę z rzeczami do prania,to i ja wyprał:-)- no i została,uniknęła kubła.Jakbym była bardziej "nawiedzona",to może pomyślałabym,że dziecko rozpoznało coś,do czego się przytuliła zarza po urodzeniu.Prawda jest bardziej prozaiczna- kocha misie po prostu.Ale i tak fajna historia,nie?;-)
Cobym nie zapomniała,to
Wszystkiego najnajnaj z okazji roczku dla Arturka i Sugar
:-):-):-):tak:
 
dzien doberek. Juz nie spimy od 6,20 niestety. Zaraz lece zrobic sniadanko niuni i jak przysnie - mam nadzieje to sobie zrobie.
Ostanio na tapecie ciagle tosty.

Roxi oj robisz mi smaka na pizze. Nie mam kurcze drożdży bo bym sobie zrobiła. Jakos na zamawianą nie mam chęci.
Pracoholiczka się z Ciebie robi ;-)

Ida nie mów mi nic o potrzebach bo staram się nie myśleć aby nie zwariować. Dobrze że w ciązy sobie nie żałowałam oj nie
Jak narazie pół roku ma za soba a czy rok czy 1,5 to nie wiem i on tez nie. Czekamy na wybory prezydenta bo powinno się pozmieniać. Narazie mąż robi dokumenty do paszportu Laury.

Natolin fakt moje relacje z rodzicami są bardzo dziwne i cieżkie do wytłumaczenia a do tego dochodzi moj dziwny charakter lubie wszystko sama. LAure mogła bym u nich zostawić tylko że wcale nie mam chęci nigdzie wychodzić. Lepsze koleżanki też urodził dzieci w tym roku a z innymi chęci brak. Domatorka się zrobiłam. Zresztą w tygodniu wstaje o 5, zawoże niunie, lece do pracy, po pracy po niunie, chwila dla niej, kąpiel, jedzonko, jak uśnie przygotowuje wszystko na ranek:ubrania, cos co mam wziąć do żłobka, jedzenie i co i padam. W weekend pranie, sprzątanie, gotowanie i zakupy, nacieszyc się niunia. I powiedz kiedy bym miała wyjść i jeszcze znaleźć siły i chęci.

Lece robic jesc bo niunia obaliła cały soczek z kartonika 200 ml.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry