E-lona, oczyszczanie idzie całkiem nieźle, liczyłam na bardziej spektakularne efekty ale to co jest też mogę uznać za sukces, jeszcze teraz przegryzam śliweczki i jabłuszko popijane kawą i kefirkiem więc liczę że coś jeszcze uda się wykrzesać
Temat koscioła to temat rzeka, mój mąż jakby zobaczył, że o tym piszemy to pewnie sam by się zalogował. W Boga wierzymy oboje, ale instytucja koscioła nie raz już wystawił nasze nerwy na próbę i o ile ja potrafie zagryźć zęby do mój M jest bardzo negatywnie nastawiony do kleru. Ślub był kościelny (wcześneij mieszkalismy razem 5 lat bez), ponieważ mi zależało więc M się zgodził, chrzest też będzie (chociaż tu już M stara sie oponować) a potem niech dziecko wybiera. Zobaczymy, jak to wszystko wyjdzie w praktyce

A w kwestii kontaktów z rodzicami to M ma z moimi bardzo dobre za to ja z jego gorsze, jakoś nie możemy złapać wspólnego języka, może dlatego, że ja bardzo lubię cisze i spokój i do ludzi wyjść w tedy kiedy naprawdę mam ochotę a tesciowa jest dla mnie typ dość męczący, duzo do mnie mówi, chciałaby żebyśmy najlepiej odwiedzali ich co tydzień, niezbyt zadowolona gdy po 3 dniach wracamy do domu (a te 3 dni to i tak szczyt moich mozliwości), a teraz jeszcze zaczęły sie teksty jak to będą wnuka "porywać" na kilka dni i wszystko ok gdyby mówiła to wszystko tonem mniej oczywistym a nie takim, jakby to było już uzgodnione bo ze mną nikt niczego nie uzgadniał a plan mam aby dziecko piersią karmić więc nie bardzo widzę jak miałaby je "porwać" na kilka dni.
Trzymajcie za nas dzis kciuki bo ja niedługo osiwieje z nerwów przed tymi wszystkimi badaniami. Mam nadzieję, że Franek ładnie się dziś zaprezentuje i że wszystko będzie ok.