Cześć dziewczyny,
ale mnie rozłożyło...

gardło myślałam, że mi rozsadzi, ale nafaszerowałam się różnego rodzaju medykamentami i żyję. Ale do południa było nieciekawie i chyba córcia wyczuła, że mamy nie można dzis nadwyrężać i była bardzo grzeczniutka. No i duża pomoc Piotrusia, posprzątał mi, zajmował się siostrą, zrobił zakupy jest wyręka nie ma co...

No ale widzę, że dzisiaj cisza, weekend się zaczął i dziewczyny pewnie oglądają Artura...
Doris i co z palcem Mikiego...? no i gratuluje takich wyników - ambitny chłopczyk. Mój z ambicją jest na bakier, na niczym mu nie zależy, nie powiem bo też ma dobre wyniki, ale niestety muszę się z nim nasiedzieć, dopilnować... jednak ambicja to połowa sukcesu...
Ragna nie obwiniaj się, przecież nie mogłaś przewidzieć takiego zakończenia... a pomysł na zachęcenie Hani uważam, że był bardzo fajny i zabawnie musieliście z mężem wyglądać na tym nocniczku. Aż muszę sprawdzić czy moje cztery litery by się tam zmieścily...

Kroma a ja lubię dowcip Prokopa
Kania Ty to chyba lubisz jakieś takie zabawy designerskie w domku, tak wnioskuję...
Sheeney witam, co miałaś na myśli pisząc, że się irytujesz tym co tu czytasz...

? Fajnie, że dzidziuś już daje o sobie znać... tego mi chyba brakuje najbardziej, buuu...
wiecie, muszę już kończyć bo obiecałam Pietruszce, że sobie poczytamy razem jakąś książkę, rzadko nam się to już zdarza ze względu na Adzię ale jeszcze pewnie tu zajrzę...