reklama

Październikowe Mamy 2010

Dzień dobry.
Renata- przyjemnego wypadziku życzę:tak:.
Dziulka:-)teraz to mnie rozwaliłaś;-).Jak opisałas znowu,ile zjadła Leane i ze "nie chce ,niech nie je,zmuszac nie będę".Jak to wszystko sobie policzyłam,wyszło mi,ze moja Amelka tyle je "normalnie",czyli w dniach o wzglednie dobrym apetycie,a za niejadka jej nie uważam.U nas to jest tak :rano ,"na spiocha" jeszcze butla 210mleka.Ok.9.00-10.00 sniadanko- zazwyczaj kanapka z czyms tam.Czasem zje całą.Ok.12.00-13.00 obiadek- powiedzmy,ze łyzka ziemniaczków,trochę mięska i jakies warzywko,surówka- przeważnie 3/4 zje z porcji jak duzy słoiczek,ale różnie bywa.Po drzemce ok 16.00-17.00 podwieczorek- twarożek,jogurcik(tez jakies 3/4 zjada z kubeczka) lub owoc,czasem coś innego.Wieczorem butla 240 mleka,czasem jeszcze w nocy jakies 150 musze dorobić.W miedzyczasie ,w ciągu dnia wypija ok.200ml soczku.2-3 chrupki.Słodyczy nie dostaje prawie nigdy.I to wszystko.Nawet,jakbym chciała,to nie mam jak i gdzie jej wcisnąć nic więcej...Piszę,że Amelka nie jest niejadkiem,bo chetnie je wszystko,nie grymasi przy jakichs potrawach,nie odmawia ich jedzenia,jak przychodzi pora posiłku,to cieszy się ,biegnie sama do krzesełka i z zapałem "wiosłuje" łyżką czy widelcem.Ale jak czytam nieraz,ile inne dzieci jedzą,to hm...:confused::confused::confused:sama już nie wiem....może ona faktycznie za mało je????Niby wygląda ok,nie jest chuda,wręcz przeciwnie;-).Zastanawiam się czasem,jak to jest z tym jedzeniem....:confused:
A w ogóle to gratuluje przytomności umysłu w pomyślnym wyekspediowaniu taty do domku.On pierwszy raz u Was był?
Co do słówek,to Amelka na ptaki mówi "krrrra,kraaaa!":szok::baffled:.Hm....to chyba swiadczy o tym,w jakim miescie mieszkamy- skolonizowanym przez wrony:baffled:...
u nas snieg pada....:no::-(:baffled:
 
reklama
hejka


Renata- ja też mam ochotę na fugi w brokacie, a przecież zawsze można fugi odświeżyć, przynajmniej mój teściu co jakiś czas odświeża. A co do projektowania to ja jestem dopa i nie wiem czy coś wymyślę w mojej łazience i kuchni. A ja bym z chcęcią wpadła na takie party, tylko ja nie mam jak tam do tej wielkopolski dojechać :-)

Happy- u nas też tak dzieci jedzą, i też nie uważam za niejadki, jak jedzą i nie grymaszą, w sumie to dzieci mają małe żołądki, ale są takie co lubią mieć więcej niż ich żołądek pomieści, córka taka była, a teraz je już mniej.

Dziulka- może jak już dziecię jest nieco starsze to wyjście do pokoju działa, bo moja młoda nie rozumie, idzie do pokoju i zamiast mieć jakąś karę tam to się bawi i zapomina co nabroiła, chociaż wraca i przeprasza, ale za chwilę to samo jest. Poczekam, może kiedyś poskutkuje. Co do histerii to moja Ola nie histeryzowała jak był w wieku naszych maluchów, nie wymuszała, bardzo posłuszna była, dopiero tak mi się zaczęła buntować na 2 latka, ale podejrzewam, że to też zazdrość, Arek większy histeryk jest, ale za to szybko nie pamięta za co.
 
Bry... chyba kaca mam :baffled:
Wczoraj wieczorem byłam z psiapsiółą na pifku, tylko na jednym się nie skończyło...
Dziś mąż wybywa na kosza w ramach "Dnia Kobiet" a ja pójdę spać z kurami ;-)

Odnośnie histerii, to dziś rano byłam świadkiem takowej, i to panna rzuciła się na płytki w kuchni, bo się ociągałam z nalewaniem wody do bidonu.
Jeśli chodzi o jedzenie, to po tym co czytam ile zjada Leane, moja je jak ptaszyna...

Ida męża masz na co dzień więc wypad z koleżanką jak najbardziej wskazany.
Renata szerokiej i bezpiecznej drogi i udanego długiego weekendu w górach.
Ragna to dobrze, że omija Cię ten cały bajzel remontowy (tzn. nie musisz na to patrzeć), a fugami się nie łam :-)
Kroma możliwe że Ola się buntuje żeby zwrócić na siebie Twoją uwagę, a jak jej nocne przeboje wiesz z czym?
Happy śnieg??? Gdzie ta wiosna??? Wron to ja mam Ci pod dostatkiem, pod blokiem pełno. To teraz Amelka chodzi i kracze po domu ;-)
Dobranocka wow, Ty już o trzecim myślisz ??? W razie "W" kieckę też mogę podesłać :-)
 
Ostatnia edycja:
U nas histerii jako takiej chyba nie ma- tzn. nie wygląda to aż tak dramatycznie .Ale za kazdym razem musze powstrzymywać sie mocno od smiechu,bo u nas odpowiednikiem rzucania się na podłogę jest ostrożne położenie się i wtedy mówi "bach!" ,z takim wyrzutem,jakbym to ja ją przewróciła:-p:-D.
 
sugesita na dzisiaj:

images


i spadam :ninja2:
 
kania- po domu raczej rzadko chodzi i kracze,no,chyba,że uda jej sie dostac do okna i widzi ptaszydła.ale jak wychodzimy na spacerek,wtedy buzia jej sie nie zamyka i na przemian kracze,szczeka i woła "dzidzia!dzidzia jedzie?Dzidzia idzie?Dzidzia będzie?"I tak w kółko- te trzy rzeczy ją fascynuja cały czas- pieski,wrony i "dzidzie".Osatatnio w Tesco "obraziła " jedną dziewczynkę,tak na oko 4 latka,bo oczywiście na jej widok cała happy i drze się na cały sklep "Dzidzia!Dzidzia idzie!"A ta dziewczynka buzia w podkówkę i do swojej mamy "Mamo!Ta dziewczynka mówi na mnie "dzidzia",a ja przeciez juz nie jestem żadna dzidzia!"Musialam przepraszac w imieniu Amelki :-p:-D i tłumaczyc dziecku,że Amelka jeszcze jest malutka i nie potrafi powiedzieć "dziewczynka" ,więc mówi "dzidzia".No i przeprosiny zostały przyjęte,a jak okazało sie,ze obie maja na imię Amelka,to już nas nie chciała odstąpić na krok:-D
 
kania- po domu raczej rzadko chodzi i kracze,no,chyba,że uda jej sie dostac do okna i widzi ptaszydła.ale jak wychodzimy na spacerek,wtedy buzia jej sie nie zamyka i na przemian kracze,szczeka i woła "dzidzia!dzidzia jedzie?Dzidzia idzie?Dzidzia będzie?"I tak w kółko- te trzy rzeczy ją fascynuja cały czas- pieski,wrony i "dzidzie".Osatatnio w Tesco "obraziła " jedną dziewczynkę,tak na oko 4 latka,bo oczywiście na jej widok cała happy i drze się na cały sklep "Dzidzia!Dzidzia idzie!"A ta dziewczynka buzia w podkówkę i do swojej mamy "Mamo!Ta dziewczynka mówi na mnie "dzidzia",a ja przeciez juz nie jestem żadna dzidzia!"Musialam przepraszac w imieniu Amelki :-p:-D i tłumaczyc dziecku,że Amelka jeszcze jest malutka i nie potrafi powiedzieć "dziewczynka" ,więc mówi "dzidzia".No i przeprosiny zostały przyjęte,a jak okazało sie,ze obie maja na imię Amelka,to już nas nie chciała odstąpić na krok:-D
Heh to niezły ubaw miałaś w tym sklepie. Widzisz jak Twoja córa łatwo nawiązuje kontakty międzyludzkie :-) To zaprocentuje w przyszłości. Oliwia też woła dzidziuś na każde dziecko. Przez okno to zwykle zwraca uwagę na "pana, pani i łołoł" czyli psy. Na spacerze to mi pokazuje gdzie mamy iść - rządzicielka wielka ;-)

Makuc może nie uciekaj tak szybko !!!
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry