heja z wieczora. widze ze mam 5 stron nadrabiania

pp
noc przespana. mldoa dzisiaj poraz peirwszy od ilus porankow nie darla japy o butle ale i tak wciagnela ja w 2 minuty. jak skonczyla sie butla to zawolala " o oo" tak jakby cos zmalowala

ppp potem poszla do niani. niania mowi ze po 11h mloda zaczela wolac o jedzenie, podeszla do kuchni i gestem dloni nawolujacym "chodz" pokazywala niani ze chce jesc

))) u nas dzisiaj 25 w cieniu, gorrrrraco i cudownie.jak wrocilam zp racy to maz zrobil zapiekanke ziemnaiczana a potem wysprzatalam chate na taki blysk ze w pale sie nei miesci. jutro malzowi kazalam poprasowac bo ja calutki dzien w pracy jestem. okna pootwieralismy na maksa dzisiaj w calym domu. jak leane wrocila od niani (przy okazji na spacerze z nia byla) to zaraz potem my wzielismy glizdusia na spacer. to dziecko pijane juz od powietrza chyba

))) poszlismy w pieruny kilosow na taki plac gdzie takie wesole miasteczko przyjechalo i pierwszy raz w zyciu z leane jechalysmy na karuzeli w filizance myszki miki ( bo do auta asterixa matka sie nei zmiescila - za dlugie nogi..... ) Mloda zachwycona kolorowymi postaciami, piszczala gadala iw wrocilismy dopiero o 19h

))) wieczorem tatusiowi odwalila cyrk przy jedzeniu sloiczka ze wysiadal nerwowo... ktos by pomyslal ze dziecko zarzynamy.... a znamy jej zachowanie bo wiemy ze jak cos jej nei smakuje to ona wypluwa a to ewidentnie bylo dla kaprysu. ja potem zrobilam Leane parowke i jajecznice z 1 jajka z kawaleczkami bagietki w srodku i wciela wszysciutenko bez miaukniecia. tatus dostal dola ze dziecko go nei kocha

pppp ( zawsze to ja ofiara bylam

pp) . potem glizdusia wykapalam i spi.
poza tym jutro ide do pracy na calutki dzien, za to sobote mam wolna wiec mam oficjalne wyjscie na wolnosc. jade po naszyjnik bursztynowy dla leane (pisalam o tym wczoraj na watku o snie).