Zrobiliśmy z mężem pierogi, jak na moje pierwsze w życiu to bardzo dobre wyszły, no ale nie najadłam się za bardzo bo straciłam apetyt przez teściową.. znowu przez nią, a w ogóle to szkoda słów. Mam już dość psychicznie. Gdyby ta cała wyprowadzka stąd była tak łatwa to w sekundzie mnie już tutaj nie ma. Naprawdę! Lecz niestety życie jest takie jakie jest i nie jest to łatwe... Zazdroszczę Wam wszystkich które mają swój nawet mały kąt,ale SWÓJ!
Przed chwilą wyszłam z wanny, udała mi się nawet ta dzisiejsza, planowana depilacja. Jeszcze jutro doprawię i będzie dobrze. No i potem z dwa razy na każdy tydzień i będę gotowa w razie czego:-).
Chyba zadzwonię zaraz do mamy pogadać, chociaż sama nie wiem- bo może ściany mają uszy w mieszkaniu.
Dzisiaj z mężem wieczór spędzimy w łóżku oglądając Na wspólnej i potem dr Housa.