Do tej pory cały czas pracuję nie byłam ani 1 dnia na zwolnionku, a jak już czułam sie naprawdę źle to i tak pracowałam z domu bo niestety nikt nie był w stanie tego za mnie zrobić a wszystko jest potrzebne na juz. Moja szefowa jest na macierzyńskim i teraz w sumie ja pełnię te rolę, wiec wszystkie istotne sprawy i decyzje przechodziły przeze mnie i trudno było pójść na zwolnienie kiedy i tak cały czas wydzwaniali. Ale teraz kolezance przekazuję moje zadania i starma sie żeby to już ona podejmowa decyzje, szefowa tez powoli zaczyna wracać tzn w coraz więcej spraw sie wtraca i to jest m.in. dla mnie demotywator w pracy i motywator żeby już na zwolnionko pójść. Początkowo planowałam pracować w biurze tak do końca listopada, a później zdalnie z domu, ale skoro szefowa szykuje sie do powrotu a to zmyję się wcześniej, ale i tak wrzesień i październik będę pracowała bo to najwazniejsze miesiące w firmie.