• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Pielęgnacja niemowlaka od A do Z

ja też nie zamierzam przesadzać z wyparzaniem, ale póki co to nie mam co wyparzać ;) bo mam tylko jeden smoczek i tyle. jakoś nie mogę się zdecydować co mi będzie potrzebne, a nie lubię kupowania na marne.
 
reklama
"Nie przesadzać" z wyparzaniem, a "nie wyparzać" w ogóle, to duża różnica. Przed pierwszym użyciem TRZEBA wszystko wysterylizować - cholera wie, gdzie to leżało, kto dotykał, co się z tym w fabryce działo, w sklepie... Dopiero potem można stopniowo zaczynać "nie przesadzać", jeśli ktoś ma ochotę. Ja i tak laktator będę na początku co kilka użyć gotować, po każdym myć, a resztę rzeczy po myciu wrzątkiem przelewać. Przez jakiś czas. Potem zacznę mniej o to dbać, ale będę uważnie obserwować reakcje dzidziusia.
 
Ostatnia edycja:
no dobrze, dobrze, przepraszam za brak precyzji
zresztą tak jak mówiłam - ja nic na razie nie kupuję, więc może i dlatego się nad tym nie zastanawiam aż tak bardzo
 
U mnie temat wyparzania nie istniał do tej pory;) EFA zmobilizowałaś mnie i mam gorące postanowienie jutro wysterylizować wszelakie cud na kiju dla Małej, które się do tego nadają (a trochę się tego nazbierało jak by nie patrzeć).
 
od dzis juz jestem na siłach odpowiadac na wszelakie pytania dotyczace pielegnacji. Moze nie jestem jeszcze zaawansowana mama ale pdiatra powiedziała ze dziecie dobrze wypielegnowane, zdrowe i radnosne
 
No to ja się też wypowiem jakos 1,5-tygodniowa mama :D

Co do wyparzania to ja wygotowalam przez jakies 5 min butelki, smoczki i laktator po zakupie. Karmię z butelki,ale swoim odciągniętym pokarmem, więc mam co myc ;) Obecnie wszystko po użyciu przepłukuję kranówą i potem przelewam wrzątkiem z czajnika i w ten sposób 'wyparzam'. Maluch zdrów więc chyba ok.

Co do ubierania to moim zdaniem samemu trzeba to rozpracować. Ja zawsze sprawdzam małem stópki, rączki i nosek. Jak zimne tzn ze za lekko otulony, jak gorące to ze za mocno. Na początku maluchy maja problem z termoregulacją i trzeba je bardziej opatulac. Mój mial kaftanik+pajac+skarpetki na stópki i rączki+ czapeczka i był owiniety w kocyk i rożek. Obecnie widzę, że już coraz lepiej radzi sobie z temperaturą i ubieram go w samego pajaca i otulam albo samym kocykiem,albo rożkiem i jest mu wystarczająco ciepło. To się zmienia i trzeba samemu obserwować swojego malucha i wyczuć sprawę.
 
Ja też raz wygotowałam, a teraz tylko przelewam.
Z ciuchami też jak Nice-girl zauważyłam, że im dalej w las tym lepiej te dzieciaczki sobie radzą i nie trzeba ich już tak opatulać. Mój to wogóle jak mu za gorąco to ryczy i szarpie rożek :cool:

A jeszcze napiszę odnośnie ubioru do karmienia. Jeżeli jest dziecko, które leniwie ciągnie cyca bądź nie chce się zassać tylko się przelewa przez ręce to najlepiej rozebrać takiego do pieluchy. Ja miałam z tym problem w szpitalu, zasypiał mi przy cycu, albo nie miał siły buzi otworzyć taki był rozleniwiony. Położna zdjeła mu pajaca, bodziaka i zostawiła tylko czapkę i pieluchę.
Teraz też do karmienia go rozbieram, ale zostawiam w bodziaku bo w szpitalu było dużo cieplej niż u mnie w domu.
Nam pomogło, może innym również :-)
 
reklama
Z tym rozbieraniem to faktycznie racja. Ja też to stosuję jak chcę małego rozbudzić. Albo rozbieranie albo zmiana pieluchy :) Wtedy napewno się wścieknie że ktoś mu w śnie przeszkadza :D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry