zapewne chodzi o to, ze jak masz na przyklad wejsc na 4 pietro do kolezanki na kawe, to lepiej zapros ja do siebie.
Nie wolno forsowac organizmu. Ja zrezygnowalam z wyjazdu na swieta do rodziny meza(on niestety byl z tego powodu b. smutny). Wiesz tam sie jedzie 3godz. i w dodatku oni mieszkaja wlasnie na 4 pietrze. W zamian za to ta Przemila rodzinka postanowila mnie nie oszczedzic i przyjezdzaja do mnie po swietach jedna grupa, a po sylwku druga. Juz sie boje, bo trzeba bedzie zorganizowac jedzenie, spanie itd., a ja juz jestem zmeczona na sama mysl, ze musze sie tym zajmowac. Po prostu nie bardzo mam na to sily.