Habcia moje maleństwo też sobie harce uprawia dość konkretne. Podobno tak jest, że jak chodzimy, nasze ruchy sprawiają, że dzidzia sie kołysze, co ja uspokaja, a jak siedzimy/lezymy to często sie uaktywnia. ;-) U mnie się to sprawdza. I po jedzonku potrafi dac mi mały wycisk.
Co do leżenia to mi lekarz powiedział, że leżeć to znaczy
leżeć a nie siedzieć na łóżku (np przy laptopie) ;-)
Larkaa mi sie wydaje, ze mimo, że płód aktywny to nie odczuwamy tego tak bardzo jak najmniejszy ruch maleństwa przy końcu ciąży. Pamiętam do dziś jak mi nieraz Inga zasadziła kopniaka w pęcherz to az mi łzy leciały.
Jeżyk mam nadzieję, że nie bedziesz musiała zaliczać szpitala, tylko sie oszczędzaj i odpoczywaj jak najwięcej.
Martussa a to pech! Nie lubie mieć czegos nieskończonego.
Mi już bóle ustały, macica się napina sporadycznie pod wieczór. Będzie dobrze.

Tak sobie myślę, że te bóle w sobotę były spowodowane kłótnią z mężem w piątek wieczorem (dawno się tak nie pożarliśmy, ale już wszystko ok), a to wczoraj to po prostu żołądek. Jutro idę do położnej na pobranie krwi to jej powiem o tym tak dla świętego spokoju, ciekawe co mi na to powie.