Ja chodzę dużo rzadziej: miałam wizytę 20.10, potem 5.12 i teraz 16.01. Następna 27.02.
Wszystko ok, popodglądaliśmy małego. Mąż oczywiście nie omieszkał zapytać, czy ja na pewno mogę "tyle" pracować. Ale usłyszał od lekarza, że jak sobie zażyczę L4 to on mi w każdej chwili wystawi, ale teraz wskazań medycznych nie ma. A jak ja nie chcę, to mąż ze mnie kury domowej nie zrobi

Poza tym zapytałam się o takie dziwne kłucie gdzieś w okolicach pośladka. No i to co usłyszałam zwaliło mnie z nóg. "Korzonki"!! Teraz ujawniają się przy okazji ciąży, a za 10 lat mogę mieć z tym już normalny, regularny problem. Miewałam to w pierwszej ciąży, ale wtedy tego tematu nie poruszyłam.
Mam filmiki i zdjęcia na płytce, więc w końcu wrzucę. Jeszcze tylko muszę nadrobić i brzuszek pstryknąć.
Termin porodu z tego usg nie ulega znaczącej zmianie, ciągle oscyluję gdzieś koło 22 maja.
No i lekarz zapytał nas o imię. My nie wiemy, a on mówi, że ma 5 synów (tak na pocieszenie, bo my mamy mieć dwóch). Jak prowadziłam u niego poprzednią ciążę miał 4. Najmłodszy ma 8 miesięcy i na imię Kubuś. To się nazywa męski krawiec :-)