Dziewczny pomocy, przeżywamy najgorszą noc naszego życia:-(
Ok 2 w nocy, po drugim ciumkaniu, już przez sen Julek zakasłał i zwymiotował całą zawartość brzuszka, nie były to żadne chlustające wymioty, coś pod ciśnieniem ulewania (czyli żadnym) za to w ilości olbrzymiej. Przebraliśmy się, obmyliśmy, zaczął płakać z głodu. Pocycaliśmy kilka minut i zasnął. Ja czuwałam. Nie minęła godzina i znowu to samo, kaszelek i chlust znowu całe mleczko się wylało z brzuszka:-(
Teraz znowu pocycaliśmy i znowu zasnął. Modle się, żeby sytuacja się nie powtórzyła po raz kolejny:-( teraz położyłam go na klinie.
Dodam, że gorączki nie ma, biegunki też nie, marudny ani rozdrażniony też nie jest, nawet się śmiał w międzyczasie:-) do dziś w swoim życiu zwymiotował raz.
Nie jadłam dziś nic nowego, zjadłam wieczorem kabanosy, które jadłam juz wcześniej ale w mniejszej ilości (bez konserwantów i dziwnych dodatków).
Orientujecie się co to może być? Czym spowodowane? kiedy udać sie po pomoc?