dziewczyny jak sobie radzicie z pracą i dzieciątkiem?
Powiem Wam, że po powrocie z pracy (mam tu na razie straszny młyn) jestem dość zmęczona. Szymon jak mnie widzi to bardzo się cieszy i podskakuje :-):-). Ale wieczorem, jak moje dziecko zaśnie, to dopiero czuję, że jestem skonana. popołudniu chcę być z nim jak najwięcej, więc wszystko robię na pół gwizdka, więc mój dom jest delikatnie mówiąc "nieogarnięty"... do tego mój mąż często wyjeżdża (chociaż jak jest to mi pomaga,ale i tak PADAM).
Jak sobie radzicie, czy tylko ze mnie taki "słaby rocznik"?
podziwiam wszystkie pracujące Mamusie większej liczby dzieciaczków... padam przed Wami na kolana. Jak to robicie?
P.S. Mam nadzieję, że mi to minie