Byłam u pani rzecznik

Zadzwoniła przy mnie do właściciela zakładu fryzjerskiego i zapytała czy zna sprawę, odpowiedział, że zna ''mniej więcej'', więc zapytało go czy chce to załatwić po ludzku i czy proponuje on jakąś formę ugody a on na to, że nie.
Więc pani rzecznik zapytała czy chce iść do sądu polubownego czy do cywilnego a on na to, że nie wie jaka jest różnica i nie ma zamiaru odpowiadać.
Pani rzecznik powiedziała mu też, że po pierwsze jak się odpowiada na reklamację to się powołuje na nią a nie pisze w kosmos.Po drugie trzeba się podpisać pod listem/mailem itp.
A po trzecie to forma odpowiedzi upoważnia mnie do pójścia do sądu ponieważ mnie oskarża o wyłudzenie a reklamacja nie jest wyłudzeniem.
Potem się wkurzyła i powiedziała, że ona jako mediator nie widzi możliwości dalszej rozmowy z tym panem i wyciągnęła dokumenty do złożenia w sądzie polubownym, jeżeli on odmówi wzięcia udziału to mam założyć rozprawę z powództwa cywilnego i dała kontakt do osoby, która mi pomoże.
Powiedziała, że sprawa ewidentnie jest do wygrania i mogę później wystąpić o wyższe odszkodowanie.
Made ja jak czytam te kwoty przedszkolne to mi słabo, mój wójt nas love i płaci dobre dofinansowania do przedszkola, ja płacę 210 + wyżywienie za prywatne.