jos! hej! czytam, ze wakacje udane ale filutek cos nie chce przytyc - mam nadzieje, ze to tylko przejsciowa fanaberia malucha i zaraz wszystko wroci do normy.
a wlasnie
made juz Ci mialam dawno napisac, bo pytalas asionka i jos o wybory we Francji a ja Ci moglam troche powiedziec, bo ogladalismy "wieczor wyborczy" na zywo i powiem Ci tak... kloca sie w tv dokladnie tak samo jak w Polsce. ja sie zmeczylam szybko i poszlam do sypialni, m wytrzymal chwile dluzej ale jak kilka osob zaczelo krzyczec w jednym momencie zrezygnowal ;-)
rurka zrobilas tego kurczaka?
karola - ja sobie nie wyobrazam w ogole carbonary bez swiezo drobniusienko startej skorki z jednej cytryny. i zadnych mascarponow nie daje - smietana gesta, jedno jajko cale, jedno zoltko, pancetta, sol, pieprz, galka muszkatolowa i skorka cytryny, na koniec posypane paremzanem i swiezymi listkami bazyli (podartymi w rekach, zeby wydobyc aromat). mniam! obiad w 15minut.
a Tobie kochana na odretwienie polecam kisiel

a jak mialam aparat staly pierwsze 3 dni (a 10 lat pozniej moja sista), to mama nam zupki miksowala (nawet rosol z kurczakiem i warzywami) i przez slomke ciachu machu
boogie buzi! wypatruj listonosza
yyyy a ja sobe poszlam z koleznaka posiedziec w kawiarni, zjadlam strasznej wielkosci club sandwich i.... pierwszy raz dziec mnie tak wyraznie skopal! az sie zacielam z wrazenia. normalnie mnie skopala cholerka kochana! moze nie smakowal jej/mu swiezy sok z cytryny, ktory popijalam duzymi lykami

w kazdym razie wszystkie inne wydarzenia dnia stracily przy tych kopniakach swoj blask :-):-):-)