jestem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i wiatam nowa staraczke anie
dziewczyny : spedzilam znow 3h na konsulacie
wy piszecie, ze myslalayscie ze w polskich urzedac tylko tak... KONSULAT i AMBASADA sa wydzialami polskiej administracji, terenem poslkim i urzednicy niestety takioe same kolki
skrot wydarzenia:
1. wczoraj brak mojego aktu ur; do tranckrypcji slubu nie byl potrzebny, dzis w tym samym okienku ale u innej pani : juz TAK. kropka. juz myslalam ze znowu nic nei da rady,a el na szczescie znalezli stary akt w archiwum, wiec transkrypja ok
2. sobie wyrobilam paszport tymcasowy roczny zeby miec jak najszybciej a pozniej zlozylam wniosek o 10-letni. do 10letniego 4 odciski palca ronbilam przez 55 minut!!!!! obraz byl slaby maszyna do dupy, ludzie sapali, ja sie wkuwalam i juz na stojaco z docisnietym palcem do amszyny szlag mnie trafial
3. Fred sie zmyl o 12h30 bo mial zebranie o 13. samochod zostawil od 10h30 na platnym parkingu, 20min pieszo od konsulatu bo nie bylo miejsc. W 7-ej chic i drogiej dizelnicy... jadac do parcy nie mial czasu isc po auto, wzial metro. samochod odbierze po pracy tj ok.23... RACHUNKU NIE CHCE widzie nawet..; juz dosyc ze za zbedny roczny paszport placimy,a parking wyniesie tyle co nasze tanie bilety do PL

4. maly jak zostal sam ze mna to oczywiscie jazda nie zteh ziemii, 3majac palec na maszynie nie moglam sie nim zajmowac wiec sierdzial i darl sie we wozku. glodny i spiacy. HORROR!!!! wkoncu kobitka go zaczela wozic zeby sie uciszyl i spokojnie skonczylam z tym palcem
mam andzieje ze w tej szybkosci i halasie nie zrobilismy bledow i ze dossier przejda.
jesli tak, to na 11 marca, trzy dni przed wyjazdem ebdziemy mie paszporty

boze co za akcja... czas, newry i kupa kasy dodatkowej w bloto..; wrcajac mialam za freda porada wzia takowke. ale wzielam wozek ktory sie nie sklada i zaden takiman mi go nie wlozy na tylnia tapicere zbeym ja z malym do przodu... wiec wzielam 2 autobusy, powrot godzina. kusilo mnie zeby ze zlosci odbic sobie na chamsps les elysees i wstapic po jakis maly gadzecik do L. Vuittona. Ale na szczescie dalam sobie spokoj i jak najszybciej wrocilam do domu....
KONIEC HISTORII PASZPORTOWEj (mam nadzieje!!!)
a wy co dzis? jakie plany?. ja ide sie najesc bo od rana nie mialam czasu a juz 14h30